Strona 1 z 9

Problem z rodzicami i teściami

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 2:33 pm
przez agatka89
Jesteśmy prawie 5 lat razem i ciagle walczymy z naszyymi rodzicami. Rodzice narzeczonego juz troche sobie dali spokój ale moi ciagle szukaja dziury w całym.  Rozumiem, że na początku było to wrecz chore-16-sto latka z 24-ro latkiem. Ale juz nie widać aż takeij przepaści wiekowej. Moj rodzice niby go akceptują ale ciale mówia, Agata zastanów się, on jest za stary dla Ciebie.
Przez pierwsze dwa lata mielismy horror ze spotkaniami i ze wszystkim. Rodzice moi nazywali go pedofilem, rodzice narzeczonego mowili, żeby zostawił to dziecko. W przygotowaniach jesteśmy sami. Mam nadzieje, ze do slubu dadzą sobie spokój z tym...

Miała któraś z Was tak badz ma?

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 2:59 pm
przez berbyll
Między nami jest 7 lat różnicy, ale nigdy co do wieku nie było problemu. Nie przejmujcie się rodzicami. Jeśli Wasza miłość jest prawdziwa przetrwa na pewno wszystko. Chociaż wiem, ze będzie bardzo ciężko.

A jaka jest różnica wiekowa między rodzicami?

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 3:01 pm
przez agatka89
Miedzy moimi 4 miesiace-czyli rówieśnicy.<br />Miedzy rodzicami narzeczonego5 lat-tylko, że On póżno się poznali i późno slub brali.

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 3:07 pm
przez berbyll
Między wami jest 8 lat różnicy?

To może dlatego twoi rodzice tyle problemu z tym mają, bo są  z tego samego rocznika. A próbowaliście z rodzicami siąść i na spokojnie im wytłumaczyć, że Wam wiek nie przeszkadza, bo i tak się kochacie. Przecież czasmi zdarzają się większe różnice wiekowe i ludzie są ze sobą szczęśliwi, a to chyba najważniejsze. Spróbujcie porozmawiać z rodzicami. W końcu za niedługo będziecie małżonkami, więc muszą to zaakceptować.

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 3:44 pm
przez Nanu
Agatko, jeśli będzie to dla Ciebie jakieś pocieszenie, to my też wciąż wojujemy z naszymi rodzicami. Akceptują nas (w sensie, że teściowie nie mają nic do mnie, a moi rodzice do K.) ale nie akceptują, że chcemy wziąć ślub na studiach. Od chwili ogłoszenia zaręczyn (czyli już od 9ciu miesięcy) po 100 razy zadają te same pytania i padają te same zarzuty. Powiedzieliśmy im, ze to nasza wspólna decyzja, nic nas nie ciśnie, sami za wszystko zapłacimy, zamiast wesela będzie obiad w restauracji. Każdy z tych pomysłów jest krytykowany i 99% rozmów na ten temat kończy się kłótniami. Dzisiaj jechałam zamówić suknię i nasłuchałam się tylko, że to tylko ja chcę tego ślubu i tak wszystko drę do przodu, a K. pewnie zgadza się na wszystko dla świętego spokoju (fajnie, ze moja matka wie lepiej ode mnie co on myśli), że w ogóle upadłam na umysł z tym ślubem itp

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 4:30 pm
przez blanka87
Współczuje Wam dziewczyny bardzo. Nawet przez głowę by mi nie przeszło, że własny rodzic może tak traktować plany matrymonialne swojego dziecka. Powiem tak gdyby moja córka przyprowadziłaby mi w wieku 16 lat o 8 lat starszego chłopaka nie byłabym najszczęśliwsza, głównym powodem byłaby chyba obawa zbyt wczesnego współżycia. Spróbowałabym z nią porozmawiać, a gdyby to nie dało rezultatu obserwowałabym z boku co się daje będzie dziać. Sama po sobie wiem, że przekonywanie jej odniosłoby raczej odwrotny skutek. Natomiast gdyby po 5 latach takiego związku powiedziałaby mi, że chce za niego wyjść bardzo bym się ucieszyła. Przede wszystkim dlatego, że myślę, że gdyby do siebie nie pasowali nie wytrzymaliby ze sobą 5 lat, po drugie to pięknie ze strony chłopaka, że chce się zachować przyzwoicie i prosi moją córkę o rękę, a nie proponuje życie na "kocią łapę". Jeśli chodzi o ślub na studiach, to ja w nim nie widze nic złego. My braliśmy ślub w tym roku - mi został rok na uczelni, a mój mąż bronił w tym roku licencjat i rozpoczyna od października studia magisterskie. Ślub nam w studiach nie przeszkodził, bo oboje ładnie zaliczyliśmy sesję, a mąż dodaktowo obronił się na 5. Były osoby, które mówiły nam, że przez te przygotowania możemy coś zawalić, ale co mają przygotowania do nauki?! My sobie wszystko rozłożyliśmy w czasie i nie było ani razu takiej sytuacji żebyśmy musieli wybierać pomiedzy np. nauką na egzamin a załatwieniem czegoś związengo ze ślubem. Powiem więcej, nasze plany dawały nam ogromną siłę. Jeśli chodzi o to co będzie teraz tzn. jak poradzimy sobie z pracą, studiami i obowiązkami domowymi, to nie mam żadnych obaw, bo od roku mieszkamy razem i nawet nauka jest jakaś przyjemniejsza jak się wie, że za ścianą jest ukochana osoba. :)

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 6:05 pm
przez Nanu
Gdzieś na samym początku, gdy usłyszałam, ze studia i małżeństwo nie idą w parze, to spytałam dlaczego. Czemu przeszkadzają małżeństwo i studia? Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.
Cały czas bój toczy się o to, ze nasi rodzice inaczej zaplanowali nam życie. Przecież normalni ludzie najpierw robią studia, znajdują pracę, kupują mieszkanie i dopiero się pobierają. A nie wynajem mieszkania i magisterka będąc małżeństwem.
Jesteśmy zdeterminowani i decyzję już podjęliśmy. Tylko w jednym przypadku moglibyśmy przełożyć ślub - gdyby na pół roku przed okazało się, ze żadne z nas nie ma pracy i perspektywy wyglądają tak, że tej pracy jeszcze nie będzie. Wtedy o rok przenosimy termin. Ale nie zrobimy tego tylko dlatego, że rodzice nam każą.

PostWysłany: Pią Wrz 24, 2010 6:24 pm
przez agatka89
Rodzice sie uczepili tej różnicy wieku...
Ja teraz zaczynam 2 rok studiów-takich jakie chciałam-znowu kontra dla rodziców (nie takie jakie chcieli)
Mój skarb jest po studiach 4 lata i tyle też pracuje w swoim zawodzie. Jest jak to sie mówi ulożony.  
Ja mieszkam z rodzicami a On ma swoje duże mieszkanie. Nie moge u niego tak oficjalnie zamieszkac-bo nie wypada i po prostu nie można. Często sypiam u Neigo pod pretekstem (kolezanka itp) Mam 21 lat a to jest chore jak mnie rodzice ograniczają. W tym roku pierwszy raz z wielkim żalem puścili nas na wakacje razem.
Kolejny ALE ja z sytuowanej rodziny on z normalnej.
On jedynak ja z licznym dość rodzeństwem.
Koszmar jakiś....z tym wszystkim

Re: Problem z rodzicami i teściami

PostWysłany: Sob Wrz 25, 2010 10:01 am
przez valhalla
agatka89 napisał(a):Jesteśmy prawie 5 lat razem i ciagle walczymy z naszyymi rodzicami. Rodzice narzeczonego juz troche sobie dali spokój ale moi ciagle szukaja dziury w całym.  Rozumiem, że na początku było to wrecz chore-16-sto latka z 24-ro latkiem. Ale juz nie widać aż takeij przepaści wiekowej. Moj rodzice niby go akceptują ale ciale mówia, Agata zastanów się, on jest za stary dla Ciebie.
Przez pierwsze dwa lata mielismy horror ze spotkaniami i ze wszystkim. Rodzice moi nazywali go pedofilem, rodzice narzeczonego mowili, żeby zostawił to dziecko. W przygotowaniach jesteśmy sami. Mam nadzieje, ze do slubu dadzą sobie spokój z tym...

Miała któraś z Was tak badz ma?


Ja pierniczę, przez chwilę myślałam, że jesteś moją koleżanką ;) Identyczna sytuacja, tylko, że ona ma 22 lata, a on 30, staż związku ten sam i nawet ta moja koleżanka ma na imię Agata :) ale ślub biorą 23 lipca 2011 no i są z Wrocławia :) On też kupił mieszkanie i Agata w tym roku w wakacje postanowiła z nim zamieszkać. Dalej studiuje i nie ma problemu. A rodzice prędzej czy później się z tym pogodzą

PostWysłany: Sob Wrz 25, 2010 11:08 am
przez marlinka1
faktycznie 16 latka i starszy o dniej mężczyzna brzmi trochę inaczej niż 21 latka ale najważniejsze jest to że facet chce być odpowiedzialny inaczej nie chciałby ślubu tylko zabawił sie z "nastolatką" i cześć, a rodzicami niech się żadna z was nie przejmuje czasy są inne niż nasi rodzice mieli wszystko się zmieniło i teraz liczy się co innego, może oni wszyscy patrza na to z innej perspektywy, kiedyś kobieta w wieku 25 lat była już starą panną teraz rodziny zakładają często po 30, co do mieszkania nasi rodzice czekali ładne lata w kolejce za własnym kątem nie było tak łatwo o kredyt jak teraz a na pewno chcieliby żeby każde z dzieci miało własne mieszkanie ale nie jest to również teraz takie proste (nie dla każdego) a co do studiów to rozumiem że rodzice chcieliby żeby dzieci miały solidne wykształcenie i znaleźli dobrą pracę ale nie rozumiem co ślub ma do tego , może boją się że zaraz pojaiw się dziecko i studia się przerwie ale bez ślubu też może się to zdarzyć, tak więc jest to smutne ale naprawdę każdy z nas powinien przeżyć swoje życie po swojemu a nie tak jak by chcieli rodzice, ja nie poszłam na studia bo wiedziałam że nie dam sobie rady nigdy nie byłam prymusem moja mama nic nie mówiła nie narzekała bo wiedziała że i tak postąpię ze swoim życiem jak chcę na szczęście trafiłam na wspaniałego mężczyznę który jest ambitny ma skończone studia (wcale się tym nie wywyższa i nie czuję się gorsza od niego) ma włsną firmę zresztą od kilku lat charuję razem z nim i jestem szczęśliwa z włąsnych wyborów a mama mnie w tym wspiera i jest z nas dumna , życzę wam wszystkim mimo różnic wsparcia ze strony rodziców ...

PostWysłany: Sob Wrz 25, 2010 5:08 pm
przez agatka89
Dziś ide do narzeczonego spac pod pretekstem imprezy całonocnej...
Kużwa kryje sie jak małe dziecko.
Postanowiłam do końca roku zamieszkam z ukochanym. Skarb wyszczelił dzis z propozycją cywilnego do końca roku?!
Zmeczona jestem ta sytuacja....

PostWysłany: Sob Wrz 25, 2010 8:21 pm
przez Nanu
Agatko, miej świadomość, ze kłamstwo ma krótkie nogi. Mnie też wkurzało, ze nie mogłam nocować z narzeczonym, ale nie chciałam tak kłamać i lawirować, bo wiedziałam, ze gdy to się wyda, to miałabym piekło w domu. Wolę zagryźć zęby i pokazać, ze można nam ufać, bo nic nie kombinujemy.

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 9:04 am
przez valhalla
dla mnie to jest beznadziejne, że rodzice puszczają córkę na całonocną imprezę, a nie chcą jej pozwolić  nocować u narzeczonego. Zastanówmy się co jest dla 'dziecka' bardziej niebezpieczne. Nienawidzę takiej hipokryzji ;)

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 9:25 am
przez Nanu
Niestety, ale tak to już jest. Rok temu moi rodzice wyjechali na tydzień i spytałam czy narzeczony (wtedy jeszcze chłopak) może u mnie zamieszkać żebym sama jak palec nie siedziała w domu. ABSOLUTNIE NIE!! CO SĄSIEDZI POWIEDZĄ!! NIE WSKAKUJ MU DO ŁÓŻKA!!!! NIE, NIE, NIEEEE!!!
Ale jak brat jeszcze tu mieszkał, to nawet nie pytał czy jego dziewczyna może nocować. Ledwie rodzice wychodzili z domu, a ona już się wprowadzałą. Wszyscy o tym wiedzieli, ale nie zabraniali. Teraz razem mieszkają bez ślubu i mogliby w końcu (po 5 latach takiego mieszkania) zdecydować się, no ale skoro nie chcą..., a nam na ślub pozwolić nie chcą.

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 1:23 pm
przez valhalla
moi rodzice jak gdzieś jechali (mój brat przez 3 lata studiował w innym mieście), to sami proponowali, żeby Kuba się na te parę dni wprowadził. W pewnym stopniu myślę, że to zależy od rodziców, ale jest to też kwestia "treningu". Ja zawsze byłam typem zosi-samosi i uparciucha i rodzice się do tego przyzwyczaili, nigdy nie było problemów, że gdzie wychodzę, czy czemu nie wracam na noc. Układ był prosty- jak nie wracam to mam zadzwonić, żeby się nie martwili, nigdy też nie wróciłam pijana itp. Także system wzajemnego zaufania działał bez zarzutów, rodzice się pogodzili z tym, że byłam młoda i się chciałam wyszumieć, ale dzięki temu nie ma ze mną teraz 'problemów'. W sumie mam nadzieję, że moje własne dzieci będą tak samo odpowiedzialne jak ja i  że tez będę mogła im zapewnić tyle swobody, ile zapewnili mi (w granicach zdrowego rozsądku oczywiście :D) moi rodzice.

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 5:22 pm
przez Nanu
Ja też jestem okropnym uparciuchem i raczej nie było problemów z brakiem zaufania. Jak kazali mi wrócić o 20 to wracałam. Jak miałam być o 22 to byłam. Ale nie wolno mi spać w jednym łóżku z narzeczonym, bo to hańba i wstyd i zaraz pewnie zajdę w ciążę. Oni już nie zmienią myślenia. Ani moi rodzice ani teściowie. Przekonaliśmy się o tym, więc już nie walczymy z nimi na tym polu.

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 5:42 pm
przez Rudzia
agatka89 trzymaza was kciuki zeby sie wam wszytsko ulozylo i zeby do rodzicow wkoncu dotralo ze jestescie razem szczesliwi!! Wiem jak to jest jak rodzice nie akceptuje waszych decyzji, ale dziewczyny jestesmy juz dorosle!! nie ma sie co tlumaczyc z wlasnych zyciowych decyzji bo to jest wasze zycie i wy nim kierujecie. Agatka nie daj sie przytloczyc, zastanow sie co jest dla ciebie wazne i konsekwentnie do tego zmierzaj!
Powiem tak, na 3 roku studiow podjelam decyzje ze przenosze sie na zaoczne, bo dostalam bardzo fajna propozycje pracy ( ale na pelny etat, wiec nie moglam tego polaczyc z normlanymi studiami zbyt dlugo) dlugo sie zastanawialam i podjelam decyzje ze zaryzykuje. W domu byla wielka awantura, bo przeciez studia sa najwazniejsze. Przetrwalam, prace podjelam i do dzis w niej pracuje. Mama dopiero po roku, jak dostalam awans przyznala ze teraz widzi ze to byla sluszna deczyja i jest ze mnie dumna. Do nich dociera to zupenie inaczej bo rodzice najchcetniej widza nas tak jak sami zaplanowali.
Dopiero jak sie wyprowadzilam "na swoje" ( kupilismy mieszkanko) to docenilam ta troske, ale dopiero wtedy tez zaczyli postrzegac mnie jako osobe dorosla ktora sama podejmuje decyzje o swoim zyciu. Jak zaczelam byc w pelni samodzielna finansowo przestali mi mowic co mam robic.
Mam nadzieje ze bede mama ktora bedzie potrafila akceptowac deyczje swojego doroslego dziecka.
Dziewczyny nie dajcie sie!

PostWysłany: Nie Wrz 26, 2010 11:25 pm
przez kasia_julka
Współczuje sytuacji i życze wytrwałości i przede wszystkim aby  się nie przejmować. Pamiętajcie, to jest WASZE życie a nie rodziców i to WY musicie być szczęśliwe a nie rodzice. Nie walczcie z nimi, a dajcie sobie spokój, bo ich to jeszcze bardziej zadowala. Odpuście niech rodzice sobie gadają, a Wy róbcie swoje.

Co do małżeństwa i studiów. Ja od 1 października zaczynam 1 rok studiów. Więc przyznacie, że jesteście w korzystniejszej sytuacji. Ale powiem Wam, że ślubu nie żałuje i uważam, że byłą to moja najlepsza decyzja w życiu.
Wiele ludzi powtarzało "nie chcesz się wyszaleć, a dyskoteki itp."? A co mi mąż przeszkadza w zabawach. On jest moim oparciem i chce aby był ze mną wszędzie.

Także dziewczyny głowa do góry i nie poddawajcie się!

Buziole:*

PostWysłany: Pon Wrz 27, 2010 2:38 pm
przez agatka89
Dwie noce spałam u anrzeczonego-rodzice anwet strasznej wojny nie zrobili. Z kazda wizyta u Niego przybywa coraz wiecej moich rzeczy. Dziś iu Niego tez zostaje.

Coraz bardziej wydaje mi się coraz rozsadziejsza propozycja ślubu cywilnego w tym roku.

Dziękuje dziewczyny za słowa wsparcia i otochy.

PostWysłany: Pon Wrz 27, 2010 2:43 pm
przez Rudzia
Aga dacie radę, tyle wytrzymaliście że do ślubu będzie już z górki!:)