Elrosa 05.07.2014

opisy, zdjęcia, podziękowania, relacje z dnia ślubu i wesela, dla tych szczęśliwców już "po"

 

Elrosa 05.07.2014

Postprzez Lali » Sob Lip 05, 2014 10:13 am

Elroska:) życzę Wam samych szczęśliwych chwil, dużo zdrowia i miłości na tej nowej drodze życia.... a dzisiaj szampańskiej zabawy aby wszystko się udało i nie było dużych wpadek

Awatar użytkownika
Lali
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 976
Rejestracja: Śro Lip 31, 2013 7:33 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez aluzja » Sob Lip 05, 2014 11:47 am

  duzo milosci na nowej drodze zycia

aluzja
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1429
Rejestracja: Wto Sty 14, 2014 8:03 pm
Miejscowość: Dk

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez M&B » Sob Lip 05, 2014 12:41 pm

Elrosa duuuuuuuuuuuuużo szczęścia, samych wspaniałych chwil przy boku już męża, dużo miłości!
Dużo szczęścia na nowej drodze życia!


"Małżeństwo to diament szlifowany całe życie"
                                         A.Regulski
Awatar użytkownika
M&B
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1048
Rejestracja: Czw Sie 15, 2013 12:50 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Amaire » Sob Lip 05, 2014 1:04 pm

Wszystkiego dobrego na Nowej Drodze Życia! Dużo miłości i radości - bawcie się dziś dobrze ;)


Awatar użytkownika
Amaire
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1136
Rejestracja: Wto Sie 27, 2013 2:49 pm
Miejscowość: Kraków

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez kasienka » Sob Lip 05, 2014 3:45 pm

Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! Aby spełniły się Wasze marzenia!

Awatar użytkownika
kasienka
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 225
Rejestracja: Wto Sty 21, 2014 12:38 am
Miejscowość: ie

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez natka2014 » Sob Lip 05, 2014 6:14 pm

Elrosa :) Jesteś już ŻONĄ!!!!! Gratulacje ogromne. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Jak najwięcej miłości wszechobecnej, radości i szczęścia!!!!


Bawcie się i radujcie!
Awatar użytkownika
natka2014
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 722
Rejestracja: Śro Paź 09, 2013 9:04 am
Miejscowość: Wrocław

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Anjee2206 » Sob Lip 05, 2014 6:36 pm

Kochajcie się ! Bawcie! bądzcie szczęśliwi i uśmiechnięci zawsze i wszędzie!!!!!!!


Awatar użytkownika
Anjee2206
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 811
Rejestracja: Czw Mar 07, 2013 10:41 pm
Miejscowość: okolice Wrocławia

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Lidkaa » Sob Lip 05, 2014 6:56 pm

Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia aby ten dzień zapadł Wam na dłuugie lata w pamięci :)
Awatar użytkownika
Lidkaa
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 779
Rejestracja: Pon Sty 13, 2014 1:40 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez kaasica » Nie Lip 06, 2014 8:27 pm

Kolejna żona na forum :))

Mam nadzieję, że wesele się udało, wszyscy świetnie się bawili, a Wy - młode małżeństwo jesteście przeszczęśliwi teraz :))
pięknego, wspólnego wicia gniazdka Wam życzę, niech wszystko idzie po Waszej myśli, w kwestii dekoracji po Twojej :P wiele miłości, radości, wyrozumiałości Wam życzę! kochajcie się :)))

Awatar użytkownika
kaasica
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1048
Rejestracja: Pon Wrz 09, 2013 12:33 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez klinola » Pon Lip 07, 2014 8:14 am

i ja Wam życzę wszystkeigo co najlepsze na nowej drodze życia:) wszystko mieliście dokładnie zaplanowane więc na pewno zabawa była przednia, a goście oczarowani dekoracjami :) czekamy na relacje :)


Awatar użytkownika
klinola
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 280
Rejestracja: Pią Kwi 26, 2013 9:11 am

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Makowa_Panna » Wto Lip 08, 2014 11:33 am

Życzę Wam miłości gorącej jak słońce, szlachetnej jak złoto, czystej jak łza, słodkiej jak miód oraz spełnienia marzeń i wspólnych planów
              


Awatar użytkownika
Makowa_Panna
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1333
Rejestracja: Śro Wrz 25, 2013 4:34 pm
Miejscowość: Bydgoszcz

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Moderator » Wto Lip 08, 2014 12:58 pm

pomoc, rady, porządeczek:)))

Awatar użytkownika
Moderator
pomoc, rady, porządeczek :)
pomoc, rady, porządeczek :)
 
Posty: 278
Rejestracja: Śro Lis 07, 2007 10:25 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez elrosa » Wto Lip 08, 2014 9:08 pm

Najmocniej dziękujemy za życzenia!

A teraz opowiem przewrotną historyjkę o starannie zaplanowanym weselu, które od tych planów odbiegło :)

Urlop mieliśmy już od środy, i całe szczęście. Hrabia zażyczył sobie powtórki z fryzjera (był tydzień wcześniej, ale nie był do końca zadowolony), ostatni raz przećwiczyliśmy pierwszy taniec i wyjechaliśmy z Wrocławia. Do nas dojechaliśmy dopiero wieczorem, potem jeszcze skoczyliśmy na salę ostatecznie ustawić stoły. Jako prawdziwy geniusz w ogóle nie pomyślałam o sprawdzeniu, czy mój pieczołowicie układany plan da się ustawić... :)

W czwartek ukradłyśmy z mamą ze szkoły sztalugi na plan stołów. Nadal się specjalnie nie denerwowałam, z nudów zaczęłam dłubać w papierze i wstążkach, efekty już znacie :) Krzysiek latał jako chłopiec na posyłki, wysyłałam go gdzie tylko się dało, bo wymyśliłam, że do ślubnego prezentu (spinki do mankietów) dodam jeszcze kartkę, którą podpatrzyłam w internecie. Udało mi się przed nim schować, był niesamowicie zaskoczony, że coś dostał :)

Piątek był już trochę bardziej pracowity. Rano narysowałam i wydrukowałam plan stołów, potem Krzysiek odwiózł mnie do kosmetyczki. Pazury wyszły idealnie i nawet udało mi się przeżyć wyskubywanie brwi. Potem pojechaliśmy po kwiaty - były idealne! Zawieźliśmy je na salę, gdzie okazało się, że mamy 6 bukietów, a sala dysponuje tylko czterema wazonami... mało nie padłam na zawał, ale właścicielka obiecała coś wymyśleć. Po powrocie okazało się, że przyjechała już dwójka gości - moi znajomi z Krakowa. Zostali kompletnie przejęci przez moją mamę, która co i rusz podsuwała im kolejne półmiski. Ucieszyli się, że w końcu przyszłam, bo chyba by pękli :) pogadaliśmy chwilę i odprowadziłam ich do motelu, bo wybieraliśmy się do spowiedzi. Mocno się jej bałam, ale jak w powiedzeniu - strach ma wielkie oczy :) pojechaliśmy jeszcze raz na salę zawieźć ciasto i rozweselacz w płynie, była już udekorowana - wyglądała cudownie. Co prawda w roli dwóch wazonów wystąpiły świeczniki, a obiecana deseczka jeszcze czekała na powieszenie ;)
Wróciliśmy do domu akurat na mecz, dotarli do nas kolejni goście, moja rodzina ze Śląska, razem była nas już ponad dziesiątka. Poszliśmy po sok i zaczęliśmy produkować drinki (Malibu Sunrise, jedyny, jaki umiem :)). Z każdym kolejnym drinkiem robiło się nam coraz weselej, co chwilę dołączały do nas kolejne osoby, rozluźnialiśmy się coraz bardziej i dostawaliśmy kompletnej głupawki. Kompletnie przestałam się bać o powodzenie wesela, skoro zaczęliśmy się bawić już dzień przed nim. Koło 23 podzieliliśmy się na dwa obozy - damski i męski, dziewczyny z drinkami w dłoni poszły ze mną stroić klatkę, a panowie twardo siedzieli przed telewizorem, kibicując piłkarzom. Dekoracje zrobiłyśmy obłędnie wielkie... omotałyśmy poręcz tiulem i niebieską organtyną. Mieszkam na parterze, więc się nie napracowałyśmy :) z dekoracji miałyśmy jeszcze serca z papierowej wikliny i białe kule z wikliny (tym razem już prawdziwej), umieszczone w donicy na kiju od szczotki. Zachwycająco może nie brzmi, ale były fajne :) do łóżka dotarłam po pierwszej, zdążyłam tylko pomyśleć, że to już dziś - i zasnęłam momentalnie.

Wstałam o szóstej i od razu pomaszerowałam pod prysznic. Miałam do dyspozycji nowoczesną kabinę z radiem, i zgadnijcie, jaką piosenkę usłyszałam od razu po jego włączeniu? :)
https://www.youtube.com/watch?v=E0oyglKjbFQ
To wystarczyło, żebym zaczęła się szczerzyć, i taki uśmiech został ze mną już do końca. Z mokrymi włosami poczłapałam do mieszkania rodziców (mój ponownie objawiony geniusz sprawił, że suszarkę zawieźliśmy na salę razem z ciuchami na poprawiny!), patrząc z niepokojem na ilość chmur na niebie - cały czas się bałam, że będzie padać. Pojechałyśmy do fryzjera, oglądając fryzury na głowach moich dziewczyn czułam się coraz spokojniejsza. Czekając na swoją kolej wpisałam kilka słów od serca do kartki dla mojego już-niedługo-męża. Trzeba było coś zostawić na ostatnią chwilę ;) w momencie, gdy siadłam na fotelu, ruch w salonie już ustał i wszystkie fryzjerki zaczęły oglądać moją fryzurę i zaczęły rozmawiać o małżeństwach, przytaczając kolejne anegdoty o koleżankach, które szybko się rozwiodły, ze śmiechem rzucając: ale przecież możesz się jeszcze rozmyślić, jeszcze trochę czasu masz! Na szczęście u makijażystki atmosfera była już przyjemniejsza i z powrotem się rozluźniłam :)
Gdy wróciłyśmy do domu, okazało się, że Krzysiek ze swoim kuzynem, naszym świadkiem, podjechali na parking pod mieszkaniem rodziców i tam zaczęli stroić samochód. Zależało mi, żeby zobaczył mnie dopiero w pełnym rynsztunku, więc zasłoniłam się torebką i zaczęłam biec do mieszkania, rycząc jak ranny bawół "NIE PATRZ NA MNIEEE!" Potem się przyznał, że myślał, że coś poszło nie tak i wyję z rozpaczy... :D
Na szczęście wszystko było w porządku, ba, było dużo lepiej, niż na próbnych :) czułam się jak dwa miliony dolarów w złocie i brylantach :) do domu wpadł zaaferowany świadek, pytając, czemu tak uciekłam i nawet nie popatrzyłam na ich dzieło - podałam mu kartkę z prezentem dla Krzyśka i wyjaśniłam, o co chodzi. Ktoś podał mi obiad i zrobił kawy, świadek zadzwonił, że idą po kwiatki dla mnie i mogę już wyjść obejrzeć auto. Obaj byli przekonani, że zrobili chałę, ale mnie się podobało, dołożyłam tylko ciutkę gipsówki do kokard na klamkach i masce. Przyniesiony dla mnie bukiet okazał się absolutnie idealny - pani wybrała ze zdjęć każdy element, który mi się podobał, i przeniosła go do bukietu :) miał chabry, delikatne ostróżki, pięknie pachnące frezje, eustomy i małe pączki róż. Krzyśkowa butonierka też była śliczna, dwie różyczki i ostróżka. O wpół do trzeciej uznałyśmy, że czas się przebierać. Chyba piętnaście minut później nadal nie mogłam znaleźć specjalnie kupioną na tę okazję rajstop :D w końcu znalazły się w torbie... cioci. Kompletnie zaplątałam się w kiecce i zrobiło mi się gorąco, bo K. co chwilę dzwonił, czy mogą już do nas przychodzić, a ja byłam w proszku. Do tego do pokoju, w którym się przebierałam, nagle wparował jakiś facet! Widziałam go tylko kątem oka i nie miałam pojęcia, kto to, byłam przekonana, że mój kuzyn, i już chciałam go wyrzucić. Po odwróceniu się ujrzałam rozczochranego chłopaka o urodzie chochlika, po aparacie w ręku domyśliłam się, że to nasz fotograf. Od razu go polubiłam, mam jakąś sympatię do rozczochranych ludzi :) mimo, że nie chciałam zdjęć z przygotowań, napstrykał nam sporo fotek (ale żadnej w gaciach), pomógł mi szukać zgubionego w ostatniej chwili kolczyka i zaczął nas rozśmieszać. Ogólnie czuliśmy się przy nim bardzo swobodnie, to chyba pierwszy w życiu człowiek z aparatem, przy którym się nie spięłam.
Dwadzieścia po trzeciej przyszedł do nas Krzysiek z rodzicami. Teściowie od razu weszli do dużego pokoju, gdzie już na nich czekaliśmy, a ja zaczęłam wpatrywać się w drzwi, czekając na Niego :) usłyszałam, jak Krzysiek pyta, czy na pewno może już mnie zobaczyć, ktoś zaczął się śmiać i kazał mu do mnie iść. Przez długą chwilę nie mogliśmy od siebie oderwać wzroku, staliśmy jak sparaliżowani. Wyglądał cudownie, myślałam, że się zaraz popłaczę. Zapomniałam, że nie jesteśmy sami, i gdy już mnie odmroziło, dosłownie rzuciłam mu się w ramiona. Pro forma spytałam, czy mu się podobam, biedny nie mógł odpowiedzieć inaczej :) przypięłam mu butonierkę i obróciliśmy się do rodziców, czekając na ich błogosławieństwo. Obie nasze mamy już miały łzy w oczach, co przypomniało mi, że mam dla nich wyhaftowane chusteczki (ostatecznie starczyło mi tylko czasu na monogram). Wyciągnęłam je z mojej sfatygowanej torebki i wręczyłam rodzicom, mówiąc, że mam nadzieję, że nie będą potrzebne, na co mamy jak na komendę zaczęły płakać, ja też się zaraziłam :) nie byłyśmy w stanie nic powiedzieć, więc tylko zaczęliśmy się przytulać, zamiast zaplanowanych przemów rodzice powiedzieli nam tylko, że są bardzo szczęśliwi i życzą nam jak najlepiej. Nawet mojemu ojcu, który jest niesamowitym twardzielem, spłynęła po policzku samotna łza :)
Dwadzieścia minut przed czwartą poszliśmy do kościoła, który jest naprzeciwko - mówiłam, że to za wcześnie, ale mnie przegadali :) przed domem czekała na nas część gości, widziałam po ich twarzach, że wyglądamy świetnie. Przeszliśmy orszakiem pod kościół, przywitaliśmy się z kim się dało i czekaliśmy na księdza. Nagle podszedł do nas ministrant prosząc o kartki od spowiedzi i okazało się, że ich zapomnieliśmy! Na szczęście ksiądz, znajomy mojej mamy, uwierzył jej na słowo i kazał nam je po prostu donieść później (zrobiliśmy to dopiero dziś). Poczekaliśmy jeszcze chwilę i weszliśmy do przedsionka. Wyszedł do nas ksiądz, uśmiechnął się na nasz widok i spytał: "jesteście pewni? Bo jeszcze możemy obrócić się i uciec", zaczęliśmy się śmiać, i Krzysiek po raz pierwszy tego dnia powiedział TAK :) nie uciekliśmy, tylko zaczęliśmy razem iść do ołtarza. Pewnie dziewczyny z frakcji "jeszcze przed" mi nie uwierzą, ale podczas tej krótkiej drogi nie widziałam ani zgromadzonych gości, ani zrobionych przez panią kwiaciarkę cudownych dekoracji, nie widziałam nawet pleców księdza, tylko mojego hrabiego :) czułam niesamowitą mieszankę emocji, której nawet mnie z moimi kwiecistymi opisami nie udaje się wyrazić :)
Gdy już doszliśmy, do mieszanki uczuć dołączyło jedno, które tym razem mogłam nazwać... poczułam, że jestem niesamowicie głodna! Zaczęło mi burczeć w brzuchu i bałam się, że wszyscy to słyszą :) starałam się skoncentrować na kazaniu, ale myślałam tylko, że to już za chwilkę przysięga. Pamiętam tylko, że mi się podobało i co chwilę się śmialiśmy. W końcu nadszedł TEN MOMENT :) złapaliśmy się mocno za ręce, ksiądz podszedł do nas i po cichu powiedział, żebyśmy patrzyli sobie w oczy, bo ślubujemy przecież sobie, a Krzysiek i tak co chwilkę spoglądał na mikrofon, zamiast na mnie, i co chwilkę ściskałam go mocniej, żeby mu przypomnieć :) wydawało mi się zawsze, że w tym momencie będę płakać, ale byłam tak szczęśliwa, że nie było o tym mowy. Gdy przyszła moja kolej, ledwo mogłam złapać oddech, wydawało mi się, że głos mi się łamie, ale podobno wyszlismy oboje tak pewnie i profesjonalnie, jakbyśmy robili to co tydzień :)
Ostatni z księdzowych żartów dopadł nas przy komunii, podając nam kielich, szepnął do mnie: tylko mężowi zostaw... więc zrobiłam mały łyczek, po czym do Krzyśka powiedział, że ma wypić do dna :D
Po wyjściu z kościoła zostaliśmy zasypani deszczem tubkowych serduszek, cukierków i drobniaków rzucanych przez znajomych. Natknęłam się na pierwszy kłopot... jak to zebrać moimi kilometrowymi paznokciami?! Ale udało się i to ja zebrałam więcej (miałam silną grupę wsparcia). Potem odebraliśmy od wszystkich gratulacje i życzenia i zaczęliśmy jechać na salę. W połowie drogi świadek odebrał telefon, że wszyscy czekają na nas pod mieszkaniem naszych rodziców i zawróciliśmy :D chłopaki z pracy powiedzieli mi potem, że zaczęli się śmiać, że się rozmyśliłam, ale już chyba na to trochę za późno :D
"Wszyscy" okazali się naszymi rodzicami i jedną ciocią, więcej osób już za nami zdążyło pojechać :) całe szczęście nie mieliśmy daleko. Okazało się potem, że pozostali goście zjechali na pobocze i czekali na nas... :D dotarliśmy już bez większych przeszkód, tuż przed samą salą trafiliśmy tylko na przygotowaną przez koleżankę mojej siostry wariacką bramę.
Przed salą czekali na nas rodzice z tacą z chlebem i dwoma kieliszkami. Gdy podchodziliśmy, teściowa z wrażenia przechyliła tacę i zawartość jednego z nich się wylała - jak się okazało, to był ten z wódką. Widać, kto będzie u nas rządził :)
Pierwszy taniec wyszedł nam bosko, chociaż odkryłam przy nim, że moja kiecka nadaje się bardziej do wyglądania, niż tańczenia - gdy podnosiłam ręce do góry, odpinały mi się zatrzaski od koszulki, a gdy źle ułożyłam obcas, zaplątywał się w tiul z halki. Ale wyszło nam bez żadnej wpadki, nawet najtrudniejsza z figur, w której zawsze źle trafialiśmy w rytm, wyszła super :)
Goście szybko rozdzielili się na dwa obozy, pierwsza część okupowała parkiet, a druga (której przewodzili moi koledzy z pracy) ławki na zewnątrz :) trochę mnie to martwiło, ale - jak się potem okazało - i jedni, i drudzy świetnie się bawili i nie mieli ochoty zmieniać miejsca.
Nawet nie wiem, kiedy to zleciało, ale o 20 wjechał tort. I tu ups, na torcie znalazły się race, których bardzo mocno nie chciałam! Cały tort został pokryty sadzowym proszkiem, a o zapachu szkoda wspominać. Ale tort był genialny. Zapomniałam też o piosenkach Grechuty, które miałam dać na płycie, i panowie zaśpiewali nam kawałek Bayer Full.
Dwie godziny później podziękowaliśmy rodzicom. Mój tata, po którym zresztą odziedziczyłam dziurawe ręce, od razu stłukł filiżanki :D
Oczepin nie pamiętam zupełnie, skończyły się jakimiś mocno obleśnymi przyśpiewkami, ale w ogóle nie zwracałam na nie uwagi, starałam się nie słuchać :)
Całe wesele skończyło się o czwartej nad ranem. Byłam już dość mocno zmęczona, a jeszcze musieliśmy czekać w kolejce na prysznic. Świeżo upieczony małżonek postanowił zajrzeć do łazienki piętro niżej... i przepadł. We własną noc poślubną! Zdążyłam się wykąpać, pooglądać część prezentów, a jego nie było i nie było. W końcu (myśląc, że zaciął się w tej łazience, czy co) zeszłam na dół, a tam mąż siedzi sobie w najlepsze z kompanami. Powiedziałam tylko, że chyba zgłupiał, i pokornie poszedł za mną. Pantofel ;)
Zaczęliśmy przeglądać prezenty, teraz już razem, i przeżyliśmy naszą pierwszą małżeńską kłótnię. W jednej z paczek znaleźliśmy przenośną konsolę Playstation i każde z nas chciało na niej zagrać jako pierwsze.. :D
Położyliśmy się spać o szóstej nad ranem, a dwie godziny później byliśmy już z powrotem na nogach - mieliśmy poprawiny. Nie powiem, że był to najlepszy pomysł, wyglądaliśmy jak świeżo odkopane zombie ;)

Gdy teraz na spokojnie się zastanawiam, to wiele rzeczy poszło nie tak, jak sobie wymarzyłam. Ale wiecie co? To nie ma najmniejszego znaczenia. Ja byłam szczęśliwa, Krzysiek był szczęśliwy, goście byli szczęśliwi, zebraliśmy same komplementy i pochwały. Nie da się ukryć, że to był genialny dzień, i na zawsze go miło zapamiętam. Wpadki i gafy są wpisane w bycie mną :)
Ogólnie - bardzo mocno polecam małżeństwo! :):)



Awatar użytkownika
elrosa
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 741
Rejestracja: Pią Cze 14, 2013 9:10 am
Miejscowość: Wrocław

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Allana » Wto Lip 08, 2014 11:23 pm

Elrosa życzę Wam dużo szczęścia w tej wspólnej drodze. Fajnie, że podzieliłaś się z nami swoją opowieścią - czytając ją można powspominać własne piękne chwile. I zauważyłam, że miałas bardzo podobne odczucia do moich w drodze do ołtarza oraz podczas mszy :). Pięknie wyglądałaś :).


Awatar użytkownika
Allana
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 876
Rejestracja: Sob Sie 18, 2012 10:28 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez panna_monika » Śro Lip 09, 2014 7:19 am

Elrosa fajnie że podzieliłaś się swoimi przeżyciami i zdjęciami z tego dnia na forum, można powspominać "stare czasy" ;) masz bardzo lekkie pióro, przyjemnie się Cię czyta :)
Życzę Wam dużo szczęścia i miłości na nowej drodze życia. Oby takie uśmiechy towarzyszyły Wam do końca życia. A no kochajcie się z każdym dniem coraz mocniej :)



Awatar użytkownika
panna_monika
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 2376
Rejestracja: Nie Wrz 11, 2011 9:31 pm
Miejscowość: Silesia

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez klinola » Śro Lip 09, 2014 9:33 am

genialna relacja, od razu mam lepszy humor :) i dziękuję za opis bukietu ;-*


Awatar użytkownika
klinola
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 280
Rejestracja: Pią Kwi 26, 2013 9:11 am

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Moderator » Śro Lip 09, 2014 3:02 pm

Pani Magdo, pięknie wyglądaliście!
Pamiętamy Panią z naszych warsztatów, pięknie dobrana suknia i detale, wow!

Wspaniała relacja, bardzo prosimy o więcej i jak już będą zdjęcia, koniecznie poprosimy o relację dla potomnych do naszej galerii par:
http://www.przewodnikmp.pl/artykuly/147-z-zycia-przewodnika/615-wasze-sluby-czyli-galerie-par-mlodych


Raz jeszcze gratulujemy, wszystkiego NAJ!!!
Ekipa PMP
pomoc, rady, porządeczek:)))

Awatar użytkownika
Moderator
pomoc, rady, porządeczek :)
pomoc, rady, porządeczek :)
 
Posty: 278
Rejestracja: Śro Lis 07, 2007 10:25 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez Novi » Czw Lip 10, 2014 6:49 am

Elrosa wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! Kochajcie się każdego dnia mocniej!
Wyglądaliście wspaniale!


Awatar użytkownika
Novi
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 232
Rejestracja: Sob Cze 22, 2013 7:14 pm

Re: Elrosa 05.07.2014

Postprzez cytrynowe_pole » Sob Lip 12, 2014 3:12 pm

Elrosa super relacja, aż mi się łezka w oku zakręciła
Życzę Wam samych słonecznych dni  
Awatar użytkownika
cytrynowe_pole
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 923
Rejestracja: Wto Sty 15, 2013 12:38 pm
Miejscowość: Wrocław


Wróć do Forumowe małżeństwa



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

Przejdź do portalu >>