jak sie mieszka z rodzicami...

blaski i cienie, gdzie mieszkać i jak urządzać

 

Postprzez mimblunia » Wto Mar 10, 2009 2:29 pm

Ja od dwóch tygodni mieszkam już w domu mojego N., a raczej w domu jego ojca (mama nie żyje :-() i nie jestem zachwycona. Mieszka z nami jeszcze jego starsza siostra, a za ścianą ( to jest dom blixniak) druga siostra z mężem.
Nie powiem żeby bly jakieś kłótnie lub coś podobnego, ale jednak nie czuję sie tam jak w swoim domu. Zwłaszcza, że ja jestem przyzwyczajona do dość dużej swobody, moi rodzice wyjechali za granice jak byłam mała, do 18 roku mieszkałam z babcią a potem już zawsze sama bądź tylko z siostrami.
Z drugiej strony to dla mnie dobre wyjście bo niedawno wróciłam z zagranicy, mieszkałam kątem u sióstr, ale tam też nie ma za wiele miejsca.... Poza tym chcieliśmy pomieszkać razem przed ślubem, żeby się trochę przyzwyczaić.
Mieszkanie u kogoś jest krępujące, zwłaszcza, że mój N zdaje się nie rozumieć o co mi chodzi, przecież wszyscy są dla mnie tacy mili.....
Na szczęście gdy tylko zrobi się ciepło rusza budowa naszego WŁASNEGO :-)) domku :-)))))))))))) Ta myśl podtrzymuje mnie na duchu.....


Once... I've wanted to be the greatest......
Awatar użytkownika
mimblunia
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 309
Rejestracja: Nie Sty 04, 2009 2:49 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez ewa182 » Wto Mar 10, 2009 2:58 pm

My od trzech lat mieszkamy z moja mamą ( raczej sie to nie zmieni) . Z bardzo wielu powodow.
Zawsze miałam z nią dobry kontak .
Ale ostatnio, tragedia i jest coraz gorzej - traktuje mnie jak 5-latke (mam 33), jednoczesnie twierdzac ze nie wchodzi nam w parade.
Chodzi glownie o drobiazgi, ale jak sie je posklada to mam wrazenie ze mnie inwigiluje i usiluje mna kierowac.
Z jednej strony przyklepuje wszystkie moje propozycjie (np. kolor scian ) a z drugiej podcina skrzydla dziwnymi komentarzami.
Czasem az nie mam ochoty wracać do domu.
Marze o czyms wlasnym...

Awatar użytkownika
ewa182
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 823
Rejestracja: Pią Sty 25, 2008 10:22 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez madah » Wto Mar 10, 2009 4:32 pm

Ja nie wyobrażam sobie mieszkania teraz z rodzicami, albo z teściami. Gdy się odwiedzamy, wszystko jest super, ale pamiętam, jak ciężko było czasem, gdy byłam młodsza i kłóciłam się z rodzicami. Tak to już jest, gdy się razem mieszka, rodzą się nowe problemy. Nawet z ukochanym przecież nie zawsze jest kolorowo, a co dopiero, gdy ilość współlokatorów zwiększy się kilkakrotnie i to jeszcze pod postacią rodziców, z którymi łączy nas przecież specyficzna więź! Naprawdę lubię odwiedzać rodziców - i to wystarczy.
A my teraz wynajmujemy mieszkanie - 31 metrów, ale to nic, dobrze czuć się gdzieś "u siebie", a dodatkowo mieć tą wolność rozmawiania, gdy chcemy, kłótni, gdy potrzebujemy (a nie tłumaczenia się przed innymi), przejścia nago do łazienki itp.
Awatar użytkownika
madah
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 390
Rejestracja: Śro Mar 26, 2008 8:19 pm
Miejscowość: dolnośląskie

Postprzez mimblunia » Wto Mar 10, 2009 4:45 pm

Ja wiem, że najlepiej jest mieszkać bez rodziców. Ale nie każdy może....I nie zawsze chodzi tu tylko o względy finansowe......


Once... I've wanted to be the greatest......
Awatar użytkownika
mimblunia
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 309
Rejestracja: Nie Sty 04, 2009 2:49 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez madah » Wto Mar 10, 2009 4:52 pm

Wiem, czasami na przykład potrzebują oni naszej pomocy... Ale w końcu wiele nam dali przez lata naszego życia, więc im też się należy nasza opieka... Podziwiam tych, którzy żyją z rodzicami i potrafią to robić! Cóż są też tego dobre strony, więc chyba nie jest tak źle? (niższe koszta, wspólne spędzanie czasu bywa też zabawne, ciekawe, pomoc w domu, w opiece nad dziećmi, niektórzy mogą tęsknić za rodzicami, gdy są daleko od nich...)
Awatar użytkownika
madah
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 390
Rejestracja: Śro Mar 26, 2008 8:19 pm
Miejscowość: dolnośląskie

Postprzez zeberrka » Pią Mar 13, 2009 11:33 pm

Jakiś czas mieszkaliśmy z moim N z moimi rodzicami i nie było żadnych problemów :) wszyscy się świetnie dogadywaliśmy, nie było żadnych kłótni, złośliwości :) teraz kiedy mieszkamy sami nawet mi trochę ich brakuje ;)
Awatar użytkownika
zeberrka
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 88
Rejestracja: Pią Lut 13, 2009 9:37 am
Miejscowość: Wrocław

Postprzez mimblunia » Pon Mar 16, 2009 3:10 pm

U nas też nie jest okropnie.. Nikt mi nie dokucza ani nie prawi złośliwości.
Jednak nie mogę wyzbyć się poczucia tej obcości i nie czuję się jak w domu. Zwłaszcza, że nie prowadzimy oddzielnego gospodarstwa i np. jak ja gotuje obiad dla wszystkich to martwie sie czy innym smakuje (zwlaszcza, że ewidentnie mamy odmienne gusta kulinarne). Jak jesteś u siebie to gdy nie masz na cos ochoty to tego nie robisz i odwrotnie....a w naszym przypadku ta swoboda jest już mocno ograniczona....
Oczywiście są te plusy np niższe koszta, czy natychmiastowa pomoc w razie jakiś problemów...
Ale i tak z utęsknieniem czekam aż nasz domek będzie gotowy.....


Once... I've wanted to be the greatest......
Awatar użytkownika
mimblunia
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 309
Rejestracja: Nie Sty 04, 2009 2:49 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Aniołek z piekła rodem » Pon Mar 16, 2009 5:36 pm

My też mamy dylemat. Wynajmujemy we dwoje mieszkanie w Anglii. W Polsce nie mamy własnego lokum, tzn. teoretycznie mamy. A teoretycznie to dlatego, że oboje mamy mieszkania, w których mieszkają nasze babcie. A logicznym jest, że chcę, żeby np. moja babcia żyła jak najdłużej i póki ona żyje, to mieszkanie jest jej i tyle.
Jak przyjeżdżamy do Polski, to trochę mieszkamy u moich rodziców, trochę u narzeczonego. Na razie nie stać nas by zacząć budować dom, a nie chcemy kupować mieszkania właśnie z tego względu, że za dwa, może trzy lata pewnie zaczniemy budowę własnego gniazdka. Zarówno teściowie jak moi rodzice mają duży dom i całe piętro przypadałoby nam, ale jakoś nie wyobrażam sobie mieszkać z teściową ! Ona kontroluje wszystko nawet na odległość, a z Polski do Anglii tak blisko nie jest... Dlatego nie mam najmniejszego zamiaru z nią mieszkać, za co mój facet się obraża... Z moimi rodzicami jakiś czas moglibyśmy mieszkać, ja dogaduję się z nimi cudownie, podobnie mój M. Jednak mimo wszystko my jesteśmy bardzo temperamentni i nasze kłótnie różnie z boku wyglądają, a nie chciałabym się kłócić przy rodzicach A takie ukrywanie złości w naszym przypadku źle się kończy i potem wszystko wybucha ze zdwojoną siłą. Największym problemem z mieszkaniem u jednych czy drugich rodziców jest to, że jest jedno wejście... My żyjemy trochę inaczej niż nasi rodzice, lubimy wychodzić będąc w Polsce, często wracamy nad ranem. Niby nic, ale nie chciałabym potem świecić oczami przed rodzicami czy teściami a u siebie nie musiałabym się z niczego nikomu tłumaczyć.
Innym problemem jest to, że jak każdy ja również mam gorsze dni, nie mam ochoty wstawać z łóżka, siedzę cały dzień w piżamach i tylko donoszę sobie smakołyki. U teściowej mój tzw. dzień trolla by nie przeszedł, później obgadywałaby mnie, że nic nie robię... Ehhhhh.




Awatar użytkownika
Aniołek z piekła rodem
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1893
Rejestracja: Sob Paź 04, 2008 1:25 am
Miejscowość: Mazury

Postprzez mimblunia » Wto Mar 17, 2009 9:05 am

Aniołku!!!!! No właśnie mi o to wszystko chodzi.....  
Ja też czasami jak mam doła lubię siedzieć cały dzien w łóźku i oglądać bzdury......albo chociaż siedzieć w pokoju i niegadać nic do nikogo.... Ja nie mam ochoty gotować to chę móc zamówić pizzę....a nie mogę  bo po pierwsze to fast food ble ble be, a po drugie to po co kasę wydawać ja można ugotować.....
Proponowałam już mojemu N, żebyśmy chociaż oddzielne kuchnie prowadzili ale on nie chce, bo uważa że jego tato się obrazi...
Ale z drugiej strony przecież nie będę się upierać przy wynajmowaniu mieszkania skoro budujemy dom i każdy grosz jest potrzebny, a wiadomo ile wynajem kosztuje...


Once... I've wanted to be the greatest......
Awatar użytkownika
mimblunia
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 309
Rejestracja: Nie Sty 04, 2009 2:49 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez anx » Wto Mar 17, 2009 3:42 pm

My też musimy przekoczować z rodzicami :( Szkoda nam wydawać na wynajem, jak pieniądze potrzebne na coś innego.
Awatar użytkownika
anx
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1621
Rejestracja: Pią Cze 20, 2008 1:59 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Blum_ » Pią Maj 01, 2009 3:13 pm

[size=75]Narazie mieszkamy w S. Krajeńskiej, a po ślubie wyprowadzamy się nad Wisłę. <br />Ja bym nie mogła mieszkać z rodzicami.. a co dopiero z teściami!  :kwiatek: <br />Już ich poznałam a oni za mną nie przepadają.. ;-/ <br />Moja babcia choruje, i nie chcemy się narzucać rodzicom. <br />CHWILOWO wynajmujemy kawalerkę w bloku w Krajeńskiej więc jakoś wytrzymam (blisko też mamy tam do pracy to też plus). Budujemy sobie domek nad Wisłą (nie tak dosłownie, że przy samej Wiśle ;-) ). <br />A teraz w naszym domku stawiamy ostanie piętro!  :serce:
Na zawsze razem.. i jeden dzień dłużej.. :-*




http://panna--mloda.blog.onet.pl/
Awatar użytkownika
Blum_
pierwsze kroki
pierwsze kroki
 
Posty: 27
Rejestracja: Pią Maj 01, 2009 1:43 pm
Miejscowość: Sępólno Krajeńskie / domek nad Wisłą ;-)

Postprzez dosh » Sob Maj 02, 2009 11:11 am

my przed wyjazdem do dublina jakis ponad rok pomieszkaliwalismy u moich rodzicow - w sensie P jezdzil do siebie raz/dwa razy na tydzien czy cos, ale wiekszosc czasu byl u mnie, tyle, ze nie tak 'oficjalnie' (nazywalo sie, ze mieszka u swoich, ale u nas glownie nocowal ;&gt;)  i niby nie bylo zle, ale tak jak piszecie - nie ma takiej swobody. my tez jestesmy dosc temperamentni i nie mozna bylo sie nawet poklocic, bo nie chcialam aby moi rodzice mysleli, ze cos jest nie tak, albo by stawali w mojej obronie i wyrabiali sobie gorsze zdanie na temat P. a wiadomo jak to przemilczane sprawy dzialaja na zwiazek..
w ogole wydaje mi sie, ze ta osoba, ktora mieszka z tesciami (w naszym przyopadku byl to P) nigdy nie bedzie sie czula tak swobodnie i u sibie, jak powinna, a to nie do konca fair.
teraz od prawie 3 lat mieszkamy sami w dublinie (znaczy na poczatku z jakimis ludzmi, ale mialam tego dosc, bo nie wazne czy to rodzice czy znajomi - para na pewnym etapie poprostu powinna mieszkac sama!) i jest o niebo lepiej!!!!!
w zeszlym roku wzielismy kredyt i kupilismy mieszkanie we wrocku, ale biorac pod uwage wysokosc raty to nie wiem kiedy nam sie uda wrocic do tej polski...  poki co nie byloby nas chyba stac na jej splacanie z polskich zarobkow :(    wiec siedzimy tu, przynajmniej 'na swoim' ;)
Awatar użytkownika
dosh
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 544
Rejestracja: Sob Lis 08, 2008 1:21 am

Postprzez franiula » Sob Maj 02, 2009 11:25 am

dosh czyli że mieszkanie macie kupione we Wrocławiu , tylko że za granica siedzicie by zarobić na jego spłatę ? dobrze zrozumiałam?
<a url="http://www.przewodnikmp.pl"><img src="http://www.przewodnikmp.pl/img-01082009008.png" alt="ślub, wesele" border="0"></a>
franiula
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 2192
Rejestracja: Nie Sty 11, 2009 10:33 am
Miejscowość: małopolska

Postprzez dosh » Sob Maj 02, 2009 3:25 pm

heheh, nie do konca tak ;)
i tak planowalismy wyjechac aby odlozyc troche pieniazkow (na mieszkanie, samochod..) i ja chcialam 'zmienic otoczenie' i zrobic cos nowego.   po roku postanowilismy kupic mieszkanie by z tym nie zwlekac (i poki mamy wysoka zdolnosc kredytowa ;&gt;), bo i tak od zawsze wiedzielismy, ze czeka nas kredyt - rodzice nie bardzo zamozni, a nie wyobrazalismy sobie mieszkac na dluzsza mete z nimi, bo u jednych i drugich male dwupokojowe mieszkanka.  przy braniu kredytu wzielismy troche wiecej na inwestycje, lecz to sa takie kilkuletnie, wiec trzeba jeszcze poczekac, az bedzie mozna te kase wyjac i nia zmniejszyc kredyt. tyle, ze przy dzisiejszej sytuacji gospodarczej moze byc roznie z tymi inwestycjami i o to sie martwie..
jednak i tak jeszcze dwa lata zanim te kase bedzie mozna wyjac. wiec mam nadzieje, ze do tego czasu sprawy sie unormuja i wszystko pojdzie zgodnie z planem :)
ale faktem jest, ze na dzien dzisijeszy nie stac nas poprostu na powrot do polski. mieszkanie kupilismy dosc duze i we wrocku, wiec i cena nie mala, no i kredyt zostal powiekszony o pieniadze na inwestycje, a co za tym idzie rata jest duza.  Mamy nadzieje, ze inwestycje przyniosa spodziewane zyski a wowczas splacimy czesc kredytu i tym samym zmniejszymy rate na 'znosna'.  ale to w lutym 2011... :(
Awatar użytkownika
dosh
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 544
Rejestracja: Sob Lis 08, 2008 1:21 am

odp

Postprzez Monia i Tomek:) » Pon Cze 15, 2009 11:23 am

Ach tak czytam i czytam wasze wypowiedzi co do mieszkania razem z rodzicami my po ślubie będziemy tak jakby mieszkać z moimi rodzicami . To wygląda tak że mamy dosyć duże pole do popisu dom i obok domu taki duuży budynek w którym trzyma się różne rzeczy samochody itp.. i właśnie z tego budynku możemy zrobić sobie własne mieszkanie . Ja bardzo tego chcę poniewasz mam dobry kontakt z rodzicami mój N również. Mieszkamy w pięknym spokojnym miejscu czyli wokoło las przed domem jęzioro wypas!!! nie chciałabym z tąd uciekać!!!!  . Chociaż obawy są jak to będzie po ślubie ... A myślę i mam taką nadzieję że będzie fajnie:)
Awatar użytkownika
Monia i Tomek:)
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 104
Rejestracja: Wto Mar 17, 2009 10:56 am
Miejscowość: Bydgoszcz

Postprzez sylwia81 » Śro Lip 01, 2009 6:20 pm

my na szczęście będziemy mieszkać sami,chociaż rodziców mamy ok:)
sylwia81
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 136
Rejestracja: Pon Kwi 20, 2009 10:35 am
Miejscowość: Leszno/Świdnica

Postprzez Jena » Śro Lip 22, 2009 11:18 pm

a my mieszkamy u mego M. ( hehe juz przed ślubem )
ale już załatwiamy wszystkie sprawy aby ruszyc z budowa naszego domku :)

Awatar użytkownika
Jena
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1421
Rejestracja: Pią Sty 02, 2009 8:51 am
Miejscowość: z daleka

Postprzez Haruka82 » Nie Paź 04, 2009 7:47 am

Jak skończyłam studia to zdecydowaliśmy się z moim M na wynajęcie mieszkania. Moi Rodzice przyklasnęli temu pomysłowi, bo uważają, że w życiu każdego dziecka przychodzi taki moment, że wyfruwa z rodzinnego gniazda i tworzy swoje. Natomiast Teście nie mogli w ogóle tego zrozumieć. Przecież oni mają dom i po co wydawać pieniądze na wynajem. A ja sobie nie wyobrażałam, żebym miała mieszkać razem z obcymi (jakby nie patrzeć) ludźmi. Dodatkowo mieszka tam babcia, która jest delikatnie mówiąc, apodyktyczna. A ponieważ ja też nie należę do strusi, które chowają głowę w piasek, więc pewnie ciągle wybuchałyby awantury.
Dwa lata sobie mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, a później stwierdziliśmy, że czas iść na swoje. Wzięliśmy kredyt (oczywiście w tak modnych frankach) i kupiliśmy własne lokum. Akurat trafiliśmy na chwilę przed kryzysem i pierwsza rata była już o 40% wyższa niż planowana. Jakoś daliśmy radę, teraz już jest lepiej. Wiecie co mnie pocieszało kiedy co miesiąc płaciłam raty za mieszkanie? Powtarzałam sobie, że to jest nasze (a przynajmniej będzie za 29lat).
Wiem, że niektórzy nie maja innego wyjścia, ale ja z perspektywy wiem, że nie mogłabym mieszkać z żadnym współlokatorem. Jestem zbyt temperamentna.



Haruka82
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 63
Rejestracja: Pią Lip 31, 2009 9:46 am

Postprzez fiorka » Nie Paź 11, 2009 2:58 pm

My w sumie od paru lat mieszkamy razem. Najpierw, jeszcze za studenckich czasow wynajmowalismy mieszkanie razem ze znajomymi, a od 3 lat jestesmy na swoim (na kredyt mega oczywiscie , ale co tam:). Mieszkam nam sie razem samym super i po slubie na pewno tak zostanie. NAsze rodzinne domy sa w tej samej miejscowosci, jakeis 130 km od Wroclawia, gdzie mamy mieszkanko. Oboje jednak tesknimy troche za domem, nie jestesmy nauczeni do bloku i troche nas to meczy, ten brak przeztrzeni, wiec kto wie, czy kiedys nie wrocimy. Moj narzeczony jest jedynakiem, a w domu jego rodzicow jedno pietro jest wolne, wiec jakbysmy kiedys chcieli wrocic to wiemy ze zawsze jest gdzie. Kto wie, czy kiedys nawet nie bedzie trzeba z jego rodzicami, czy jednym z nich zamieszkac, wiadomo jak to czasem bywa na starosc. Ale poki co jestesmy na swoim, a jak zajdzie taka koniecznosc, albo jeszcze bardziej zmeczy nas blok to sobie moze wrocimy:)
Awatar użytkownika
fiorka
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 258
Rejestracja: Czw Lut 05, 2009 9:30 am

Postprzez 81anecia81 » Wto Paź 27, 2009 8:22 pm

My na początku będziemy mieszkać u rodziców moich, albo jego jeszcze nie wiemy, jesteśmy na etapie budowy domu i za rok pewnie jeszcze nie będzie gotowy (bo teraz zima idzie i raczej roboty staną). Przeraża mnie myśl o mieszkaniu z rodzicami czy teściami, mam wspaniałych rodziców, cudownych, ale jacy by nie byli, to zawsze jakieś nieporozumienia będą,  to tylko przejściowo jakoś się przemęczymy. Zresztą jak widzę na przykładzie moich sąsiadów, czy mamy koleżanek, które mieszkają z synowymi czy zięciami, jak słyszę co opowiadają te "kochające" mamusie to uszy opadają - bo zjadł za dużo na obiad kotletów, bo ona siedzi za długo w łazience, bo suszarki do włosów używa i prąd ciągnie, bo pije piwo w weekend, bo skarpetki leżą koło łożka co to za żona mężowi skarpetek nie wyprać, mówię Wam masakra jakaś, ale niestety to jest autentyczna prawda z opowieści "przyjaciółek" mojej mamy i tylko ją nakręcają....aż mam dreszcze na te fałszywe babska.
Awatar użytkownika
81anecia81
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 167
Rejestracja: Śro Cze 17, 2009 3:04 pm
Miejscowość: Wrocław

PoprzedniaNastępna

Wróć do Wspólne mieszkanie



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Przejdź do portalu >>

cron