Wspólne mieszkanie z TEŚCIAMI!?

Aczkolwiek mąż i żona śpią na tej samej poduszce, to mają jednak przecież sny różne.

 

Wspólne mieszkanie z TEŚCIAMI!?

Postprzez MiAsia » Śro Wrz 10, 2008 8:51 am

Kogo to dotyczy?
MNIE!!! - Będziemy mieszkać u rodziców mojego M. Ale w domku jednorodzinnym z piętrem, którę zostanie zaadaptowane przez nas. Na górze będziemy mieli ok. 60 m2 = kuchnia + łazienka + prawie osobne wejscie.
A jak to u Was będzie wyglądało???


Awatar użytkownika
MiAsia
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 509
Rejestracja: Pon Mar 03, 2008 7:16 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Kefte27 » Śro Wrz 10, 2008 8:56 am

My już przed ślubem zamieszkaliśmy razem i po ślubie nic się w tej kwestii nie zmieniło. W styczniu lub lutym wykupujemy mieszkanie, a później możemy sięzastanowić nad zamianą na większe.

<a href="http://www.suwaczki.com/"><img src="http://www.suwaczki.com/tickers/w4sqk0s3lfos3khd.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>
Awatar użytkownika
Kefte27
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 388
Rejestracja: Śro Cze 27, 2007 12:57 pm
Miejscowość: WROCŁAW

Postprzez Klaudusia » Śro Wrz 10, 2008 9:01 am

Miasia jak będziecie mieli osobne wejscie, to jeszcze dacie radę, bo ja mieszkałam z teściami i szybko szukałam czegoś swojego, nawet małego. Najlepiej jest samemu, nikt Ci uwagi nie zwraca, nie denerwujesz się. Ale może dobrze będzie u teściów :) powodzenia.
Klaudusia
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 332
Rejestracja: Nie Lis 11, 2007 11:00 pm

Postprzez aga_k » Śro Wrz 10, 2008 9:03 am

u nas jest tak, że na razie mieszkamy z moimi rodzicami, ponieważ jesteśmy w trakcie budowy naszego gniazdka :-). mamy nadzieje, że na wiosne wyprowadzimy się do naszego domku, bo co sami to sami ;-)
Awatar użytkownika
aga_k
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 110
Rejestracja: Pon Kwi 07, 2008 9:28 am
Miejscowość: Wrocław

Postprzez anx » Śro Wrz 10, 2008 9:07 am

My też będziemy mieszkali przez jakiś czas ale z moimi rodzicami w domku, ale bez zadnych osobnych wejsc. Jak narazie mamy dzialke i mam nadzieje ze uda nam sie jak najszybciej wybudowac i zamieszkac osobno. Niby jest dobrze, ale wiadomo zawsze sa jakies zgrzyty, mimo, że rodzice nie chca sie wtracac, to robia to mimo woli :)
Awatar użytkownika
anx
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1621
Rejestracja: Pią Cze 20, 2008 1:59 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez pepsicOLA » Śro Wrz 10, 2008 9:10 am

u nas to wygląda tak, że moi rodzice wyprowadzili się z Wrocławia 6 lat temu i zostawili mi mieszkanie. Najpier pomieszkiwaliśmy razem z Eśkiem, a od dwóch lat ponad już razem mieszkamy.  Jesteśmy, uważam, w komfortowej sytuacji, bo mieszkamy na pewnym gruncie, nikt nas nie wyrzuca, możemy mieszkac jak długo chcemy i robić tu co chcemy (co prawda mieszka z nami jeszcze mój młodszy brat), ale w grudniu styczniu i tak chcemy kupić coś własnego. :) Już się urzadzania doczekać nie mogę. :)
Awatar użytkownika
pepsicOLA
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 440
Rejestracja: Nie Wrz 30, 2007 3:13 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez bystra » Śro Wrz 10, 2008 12:14 pm

Misia, powiedz jeszcze ze za wlasna kase wyremontujecie to pietro... jesli tak to powielasz blad mojej przyjacilki, ktora sama siebie nazywa teraz glupia. Oni mieli osobne wejscia. i co z tego?! tesciowa- niby jej nie bylo ale obecnosc czulo sie w powietrzu i dziewczyna NIGDY nie byla u siebie.
bystra
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 673
Rejestracja: Śro Sty 30, 2008 8:35 pm

Postprzez sowa » Śro Wrz 10, 2008 12:31 pm

jak dla mnie NIGDY W ŻYCIU!!!!
mielismy opcje mieszkania u moich na osobnym pokoju (reszta wspolna) - mieszkalismy w akademiku pozneij na stancji, pozniej była opcja mieszkania u tesciow tzn wyremontowania sobie sporego budynku na domek.. wspolne podworko itp.. tez podziekowalam choc moj M do mamuni chętnie. Jak widze jak szwagierka ktora sie skusila i wyremontowala pietro nad rodzicami prowadzi z własna matka zeszycik gdzie wpisuja kwoty za chleb gazete papier toalet... wszyscy ciagle naburmuszeni, a bo ten krzywo kapcie zostawil, a tamten za długo w wc siedzial......
... dziekuje, postoje.... tyle ze na swoim:)
za jakis miesiac konczymy wykanczanie własnego mieszkanka.... jeszcze tylko 30 lat i bedizemy mieli co dziecom w spadku oddac :)
Awatar użytkownika
sowa
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 177
Rejestracja: Czw Sty 24, 2008 11:37 am
Miejscowość: ZG

Postprzez Kefte27 » Śro Wrz 10, 2008 2:50 pm

sowa napisał(a):
jeszcze tylko 30 lat i bedizemy mieli co dziecom w spadku oddac :)
Dobre :) Ale niestety takie są realia. My czekamy do stycznia i bierzemy kredyt na wykupienie mieszkania...później możemy je sprzedać lub zamienić, ale zawsze jest to jakiś początek. Nie wyobrażam sobie mieszkania z teściami. Nie żeby byli wredni czy coś, ale nawet i bez tego mamy co najmniej 3 telefony w ciągu tygodnia. Tak to jest jak wychodzi się za mąż za syneczka mamusi...a mieszkać razem?!?! Nie dzięki, jak sowa "dziękuję, postoję ale na własnym" ale ciasnym kącie :)

<a href="http://www.suwaczki.com/"><img src="http://www.suwaczki.com/tickers/w4sqk0s3lfos3khd.png" alt="Suwaczek z babyboom.pl" border="0"/></a>
Awatar użytkownika
Kefte27
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 388
Rejestracja: Śro Cze 27, 2007 12:57 pm
Miejscowość: WROCŁAW

Postprzez MiAsia » Śro Wrz 10, 2008 3:30 pm

A więc moje Drogie Panie, Tak za własną kase robimy sobie kuchnie ( wcześniej tam była sypialnia mojego M. ) i łazienkę. Od razu powiedziałam, ze do momentu przeprowadzki chce na wszystko liczniki ( i bądą) Jeszcze myślę nad osobnym telefonem stacjonarnym, myślę aby go całkowicie usunąć, przecież teraz era komórki:P
A na coś własnego na razie i przez nastepne 20 lat nie mam co liczyć. Bo mam na siebie baaaardzo spory kredyt, więc ..... PUPA.


Awatar użytkownika
MiAsia
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 509
Rejestracja: Pon Mar 03, 2008 7:16 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez barbórka » Śro Wrz 10, 2008 6:08 pm

MiAsia nie chcę Cię dołować ale szczerze Ci
współczuję. Tu myślę nie chodzi o liczniki. Tak jak napisała anx -
ludzie się wtrącają, wiadomo że często nie jest to pewnie takie
chamskie wtrącanie się ale z dobroci serca :D "bo przecież ja wiem
lepiej i chcę pomóc" i myślę że jeśli o to chodzi to nie pomogą ani
liczniki ani osobne wejście. Dla mnie byłoby nie do zniesienia to, że
tak naprawdę to bym była pod stała obserwacją i wiadomo co potem - że
zupę źle gotuję, że dzieci źle wychowuję, że męża nie ptrafię ubrać itp
itd Poza tym nie wiem czy też tak macie ale ja np nigdy nie czuję się
swobodnie w towarzystwie przyszłej teściowej. Inna sprawa - o każdej
porz dnia i prawie że nocy mogą do was "zaglądnąć". Nie mówiąc już o
ewentualnych kłótniach z małżonkiem! Ja np jestem taka że jak się
porządnie wkurzę to bluzgam tak że uszy więdną, jaby moja teściowa to
usłyszała!!! Chyba by zawału dostała. No i teksty - "powinniście się
cieszyć że z nami mieszkacie", "póki ja żyję to czegoś tam nie zrobicie
bo to jest MÓJ dom".

Absolutnie Ci nie życzę takich sytuacji ale znam parę osób które
mieszkają (mieszkały) po ślubie z rodzicami i wszędzie powielają się te
same schematy. Mi moi niedoszli teściowie wydawali się fajni. Aż kiedyś
usłyszałam że źle smaruję chleb masłem!

Nie wiem co mi się tak rozpisało :) Ale jak już pisałam to nie po to żeby Cię dołować :)



A nie wolicie wynajmować???



Nam się jakoś tak w życiu poskładało że mamy własne mieszkanie. Takie
szczęście w nieszczęściu. I bardzo się z tego cieszę bo w życiu bym nie
zamieszkała ze swoją teściową. W ŻYCIU!!!!!!!
barbórka
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1489
Rejestracja: Pią Gru 07, 2007 8:29 pm

Postprzez Taurine » Śro Wrz 10, 2008 9:06 pm

Mamy swoje mieszkanie i cale szczescie. Tesciowa to dobry czlowiek, ale nie potrafi sie nie wtracac - nie robi tego zlosliwie, po prostu chce pomoc i wszystko wiedziec, bo przeciez jest mama. NIe wyobrazam sobie poklocic sie  z moim N. przy niej, bo wzielaby moja strone, a na niego nakrzyczala, ze podnosi na mnie glos. I byloby jeszcze gorzej, bo nie bralaby nawet pod uwage czyja wina. <br /><br />Sugeruje wybrac sie na forum gazety "tesciowie"  albo "mlode mezatki", mnostwo podobnych historii jak to mlodzi zamieszkali z rodzicami/tesciami...
Taurine
 

Postprzez ewa182 » Pią Paź 03, 2008 3:26 pm

Nam do ślubu jeszcze brakuje..ale chyba mnie nie wyzucicie   ;)
Mieszkamy ze soba od 3 lat w mieszkaniu u mojej mamy.
Ubiegłe dwa lata mineły na remontach ( tylko okres letni) .
Zrobiliśmy porzadki chyba ze wszystkm. Wymienilismy meble. Kupilismy nowy sprzet AGD. Czesciowo wymienilismy RTV. Prawie jak malzenstwo. I po slubie nigdzie sie nie wyprowadzimy.
Nie zabardzo mamy wybor.
Nie bedzie mnie stac na utrzymanie dwoch mieszkan, a mama sama raczej sie nie utrzyma(tata niezyje od '92) U nas przewazyly wzgledy finansowe. Ale i troche wygody.
Pracuje od 8.00 do 19.00 czasem dluzej czasem troszke krocej.
Mama pracuje do 15.30- pomoze obiad ugotowac, zrobi male zakupy, mi sie czasmi nie chce jak wracam do domu ok.20.00.
Wiadomo na SWOIM zawsze lepiej ale czasem sie nie da...moze kiedys

Awatar użytkownika
ewa182
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 823
Rejestracja: Pią Sty 25, 2008 10:22 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez mikkim » Pią Paź 03, 2008 5:52 pm

Mojej kumpeli mama powiedziała moim zdaniem złotą myśl:
"pod jednym dachem nie ma prawa być dwóch żon"
Ja lubię i szanuję teściową ale ona ma swoje przyzwyczajenia my swoje. Ona się nie zmieni a ja ze swoim charakterkiem nie ustąpię. Dogadujemy się dobrze...ale ja chcę na swoje i już nie mogę się doczekać aż będzie stan surowy zamknięty... Bo później z górki :D

mikkim
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 954
Rejestracja: Nie Sty 13, 2008 7:07 pm

Postprzez anka-san » Pon Lip 20, 2009 9:49 am

Witam wszystkich serdecznie;)
A ja chyba jestem z maminsynkiem... :/ chodzimy ze sobą niecałe 3 lata i zaczęliśmy tak rozmawiać na temat przyszłości... On jest ze wsi, ja z miasta, ale to (chyba) nie robi różnicy... Problem tkwi w tym, że on sobie ubzdurał, że będzie ze mną mieszkał okno w okno z rodzicami. Jego dom składa się z dwóch połączonych domów, z czego jeden pustawy trochę ale z pewnych względów i tak trzeba by było go rozebrać. No to chce rozebrać ten dom i przenieść go troszkę dalej - ale wciąż na tym samym podwórku. I się zaczęło...
Że ja nie chcę. On jeszcze to olał, że "teraz tak mówię". Ale kiedy wyperswadowałam mu, że to ze mną nie przejdzie, że ja wolałabym mieszkać dalej od rodziców niezależnie czyi to są rodzice - jego czy moi - bo czułabym się niekomfortowo, wyszło na to, że... mamy "przerwę" i pierwszego sierpnia dowiem się, czy jest w stanie zrezygnować z tego pomysłu, czy będziemy musieli się rozstać.
Kocham go i zależy mi na nim. Zgodziłabym się mieszkać gdziekolwiek, byle nie tak blisko rodziców. On też mnie kocha (to czuć) i ponoć zależy mu na mnie. Jednak chyba nie tak bardzo jak na rodzince...
Niby mogłabym się zgodzić. Powiedział, że moje obawy - odnośnie kontroli rodziców itd. itp - się nie sprawdzą. Ale coś mnie trzyma, żeby znowu się nie godzić. Znowu, bo mam wrażenie - może nie dostrzegam tego po prostu, że było inaczej - że on nie potrafi pójść na kompromis, kompromis zazwyczaj (nie chcę używać słowa zawsze) był moim ratowaniem sytuacji. Poza tym czułabym się tak... źle, że nie potrafi - co już proponowałam - zamieszkać parę domów dalej tylko musi być koniecznie przy rodzicach.
Wszystko okaże się na początku sierpnia, teraz on ma się nad tym wszystkim zastanowić. Chcę wierzyć, że wybierze mnie, ale.... znam go i byłabym zaskoczona, gdyby tak się stało.
Lubię i szanuję jego rodziców, mogłabym spróbować zamieszkać z nimi, a potem ewentualnie obok nich. Ale ewentualnie, bo jak mi taka bliska odległość jednak nie spasuje, to co w tedy?...
anka-san
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 2
Rejestracja: Pon Lip 20, 2009 9:37 am

Postprzez barbórka » Pon Lip 20, 2009 10:13 am

anka-san napisał(a):mamy "przerwę" i pierwszego sierpnia dowiem się, czy jest w stanie zrezygnować z tego pomysłu, czy będziemy musieli się rozstać

....
Wszystko okaże się na początku sierpnia, teraz on ma się nad tym wszystkim zastanowić. Chcę wierzyć, że wybierze mnie, ale.... znam go i byłabym zaskoczona, gdyby tak się stało.

Gdyby mi facet zaproponował takie rozwiązanie (przerwę bo on się musi zastanowić) to sama bym z nim zerwała

barbórka
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1489
Rejestracja: Pią Gru 07, 2007 8:29 pm

Postprzez anka-san » Pon Lip 20, 2009 10:32 am

Przerwę to akurat ja zaproponowałam, bo on ze mną chciał zerwać bo "związek go męczył". Mam skłonność do czepialstwa i myślałam, że o to chodzi, raz już tak było na początku ale potem byliśmy dalej ze sobą i stwierdził, że tamte zerwanie to błąd. Teraz z radością podchwycił pomysł, by zamiast zrywać zrobić sobie przerwę, bo ostatnio nerwowo było niekoniecznie w związku.
Najbardziej mnie rozwaliło, że stwierdził, że nie nadaje się do związku, bo nie umie iść na kompromis. To ja mu na to, żeby się nauczył, mnie też przychodzi to z trudem, że najlepiej jest iść na łatwiznę i powiedzieć "nie umiem, nie potrafię"..... Teraz zastanawia się czy nie umie iść na kompromis czy nie chce. Sam chyba zauważył różnicę między tymi słowami...
ps. zresztą, przerwa polega na tym, że nie ma telefonów, smsów i maili. Spotykamy się raz, dwa razy na tydzień, przepadnie nam tak jedno spotkanie...?
Ja sama już nie wiem co o tym myśleć. I sie zastanawiam, czy to ja za bardzo kocham, czy powinnam zgodzić się na mieszkanie przy teściach...? Czy jednak zrezygnować z Niego...
anka-san
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 2
Rejestracja: Pon Lip 20, 2009 9:37 am

Postprzez mimblunia » Pon Lip 20, 2009 1:46 pm

Nie chcę być niemiła ale moim zdaniem powinnaś poszukać sobie jak najszybciej nowego chłopaka!!!! To naprawdę nie jest mężczyzna nadający się na męża. I nie chodzi tylko o samo mieszkanie z rodzicami - ale o podejście, brak komunikacji i dziecinne zachowanie.
PS Co to jest "przerwa w związku'? Facet, który chce czegoś takiego u mnie z góry jest skreślony.....
A jeżeli chodzi o mieszkanie z teściami - to ja niestety mam ten problem - i choć mam tylko teścia - to i tak jest okropnie!!! I chodzi właśnie o to, że on nie jest zły - wtrąca się z tzw. "dobrego serca". A że mamy zupełnie rózńe zapatrywania na podobne sprawy, i na samo małżeństwo jako takie to jest mi naprawdę ciężko.... Ale niestety nie mamy wyboru - nie stać nas na wynajmowanie mieszkania. Zaczynamy właśnie budowę domu, niestety na działce obok teścia - ale w moim królestwie ja będę się potrafiła obronić. Z reguły jestem dosyć asertywna - ale na razie po prostu nie czuję się u siebie....


Once... I've wanted to be the greatest......
Awatar użytkownika
mimblunia
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 309
Rejestracja: Nie Sty 04, 2009 2:49 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez piranetka » Pon Sie 03, 2009 8:33 am

MNIE!!! - Będziemy mieszkać u rodziców mojego M. Ale w domku jednorodzinnym z piętrem, które zostanie zaadaptowane przez nas. Na górze będziemy mieli ok. 60 m2 = kuchnia +łazienka + prawie osobne wejście.
A jak to u Was będzie wyglądało???


MiAsia  mam dokładnie ten sam problem!!!! domek jednorodzinny, piętro dla nas, no i czekający nas remont... a do tego  teściowa, za którą nie przepadam... niestety, nie mieliśmy innego wyjścia. Teściowa niby się nie wtrąca, ale nie daje mi też nic zrobić!! (ona umie i wie lepiej tzw. "stara gospodyni") A najbardziej wkurza mnie jak mówi na mnie "młoda gospodyni" grrrrrrrrr!!!! nienawidzę tego! ehhh... dobrze, że chociaż mój śluby mnie rozumie i nie obstaje za mamusią. Już powoli zaczynamy zaopatrywać się w sprzęt AGD bo jak to powiedziała moja teściowa..."kiedyś jak było więcej osób w domu i ktoś coś zepsuł to nikt się nie przyznał, a teraz jak mi coś się zepsuje, to będę wiedzieć kto co zrobił" (chciałabym zaznaczyć że miała na myśli pralkę, której używamy tylko my dwie!!), dlatego w tym tyg. kupujemy swoją!
Wiem, że nie będzie łatwo, ale mam oparcie w mężu
Awatar użytkownika
piranetka
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 13
Rejestracja: Czw Cze 18, 2009 11:13 pm

Postprzez bystra » Pon Sie 03, 2009 3:07 pm

piranetka napisał(a):
Teściowa niby się nie wtrąca, ale nie daje mi też nic zrobić!! (ona umie i wie lepiej tzw. "stara gospodyni") A najbardziej wkurza mnie jak mówi na mnie "młoda gospodyni" grrrrrrrrr


Moja mówi na mnie "młoda żonka" (w sierpniu bedziemy rok po ślubie) co w  jej ustach brzmi naparwde lekcewazaco, jednak nie daje nic po sobie poznac i jestem  mila. na szczeście widujemy się rzadko, dziwnym trafem nie ciagnie nas do siebie :)
bystra
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 673
Rejestracja: Śro Sty 30, 2008 8:35 pm

Następna

Wróć do Mąż i żona



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Przejdź do portalu >>