Przyszły mąż - jak się poznaliście.

przywitajcie sie na forum; Wasze daty ślubu i miejsca wesel, poszukiwania par z tą samą datą ślubu

 

Postprzez mikkim » Pią Maj 16, 2008 7:42 pm

Pynia napisał(a):
Jak to dobrze,że te historie nam się w życiu przytrafiły.I takie od piaskownicy jak Malwki i taki od ninawiści do miłości jak Marcyś i te internetowe(Olica ;)).Miłość zawsze sobie znajdzie drogę.Dzięki Bogu bo inaczej byśmy się tu nigdy nie spotkały i nie wspierały się w organizacji jednego z najpiękniejszych wydażeń w życiu:)))))))))))))
I nie miałybyśmy do kogo wracać do  domu po ciężkich dniach zmagań ze światem.
A niestety połowa moich koleżanek,świetnych babek,nie takich znowu młodych jest samotna i tej swojej połówki znaleźć nie może i przestaje wierzyć w miłość.
Chyba dzisiaj wzniesiemy przy kolacji toast za miłość naszą,Waszą i dla wszystkich .

No i łezka-taka porządna mi się w oku zakręciła :) Cudnie to napisałaś :)
Teraz ja :)
Ja po rozstaniu z moim ex znienawidziłam płeć męską... może nie znienawidziłam co gardziłam każdym :) Najpierw rok miałam deprechę że nic mi się nie chciało a później bawiłam się na maxa!! podrywałam rozkochiwałam i rzucałam!! taka byłam :( okrutna i zła.. z Michałem poznaliśmy się na studiach ale na początku był jednym z wielu samców śliniących się na laski.. tak myślałam. Nie zauważyłam że patrzy tylko na mnie, a może nie dopuszczałam do siebie takiej myśli :) w każdym razie koleżanka chciała jechać do Krakowa-no to jedziemy! Akurat to były wakacje więc studenci byli w swoich stronach a my miałyśmy 3 godziny między pociągami. Chciałam zadzwonić do kogoś z wrocka co by na piwko pójść.. od razu-nie wiem czmu pomyslałam o Miśku. Zgodził się. Poszliśmy do baru na piwko-litrowe, on stawiał (gentelmen). Po jednym takim malutkim piwku śmiejemy się że "pokazałam mu piersi" hehehe a tak naprawdę odchyliłam troszkę dekoltu i powiedziałam "zobacz jak się opaliłam!!!" Zaprosił mnie wtedy do siebie na wakacje :) 3 godziny i papapa :)
We wrześniu umówiłam się z kumpelą na impreze we wrocku. Napisałam do Michała czy mogę przyjechać do niego na wakacje z tą koleżanką?? on że super i w ogole!! Koleżanka mnie wystawiła.. przyjechałam sama. Podrywał mnie i w ogóle.. ale ja nie chciałam! pojechałam po 3 dniach do domu i się zaczeło!! gadaliśmy po 15 godzin na gg i przez telefon. zbliżały sie jego urodziny napisałam mu że nie przyjadę bo nie mam jak. Napisał na gg pakuj się i zniknął.. Godzinę poźniej dzwoni do mnie i mówi że jest pod moim domem. Wszedł do domu i powiedział "Pani córka jedzie do mnie do Wrocławia.. A Ty co się patrzysz pakuj się" Obie z mamą zaliczyłyśmy porządnego karpia .. Pojechałam na urodziny i dalej mówi że to był najcudowniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostał
To nie koniec...  Byłam wtedy (w sumie to taki palant był) z jednym chłoptasiem... prawie się nie widywaliśmy i nic nas nie łączyło!! Pomyłka miał na imię i nie wiedziałam jak mam zerwać. A byłam wtedy u Michała i wiedziałam że chcę być tylko znim do końca życia!! i dylemat co tu zrobić??!! Na co mądry kolega powiedział "mamy XXI wiek zerwij z nim przez gg!!" Popłakałam się ze śmiechu... ale skoro to była pomyłka to tak zrobiłam!!

mikkim
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 954
Rejestracja: Nie Sty 13, 2008 7:07 pm

Postprzez Pynia » Pią Maj 16, 2008 8:27 pm

Fantastyczny ten temat.Przynajmniej od razu widać jakie są główne powody,że tu dzisiaj jesteśmy.
Pynia
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 205
Rejestracja: Sob Gru 22, 2007 9:46 pm

Postprzez eve » Pią Maj 16, 2008 9:18 pm

Ja juz tu wczesniej napisalaswoja opowiesc, ale nie bylam zalogowana i sie nie wyslalo:(
Ale podobnie jak mikkim bylam po przejsciach z ex; bardzo streszczajac tym razem, rozeszlismy z powodu zdrady... w sumie to nie wiem czy sie przespali, ale byla to jego kolezanka, a moja znajoma - to mi wystarczylo. Pozniej, jak to bywa po takich przejsciach, nienawidzilam facetow, choc o bylym dluo jeszcze myslalam... az pewnego razu na baletach zobaczylam TA laske (przy okazji_pozniej sie okazalo ze i ja szybko odstawil - pewni to nie bylo to, albo w ogole byl wtedy poprostu niedojrzaly do normalnego zwiazku); No ale wracajac do baletow, w miedzyczasie jakis calkiem fajny chlopaczek bardzo chial ze mna potanczyc - ja tam zlewalam, ale w sumie chcialam tamtej dziewczynie (a raczej dziw...) pokazac ze mi juz dawno przeszlo, ze dobrze sie bawie i w ogole. Pozniej poszlam na dronka z nowopoznanym przystojnaikiem;) i tu sie zaczelo.... laska podchodzi do mnie i chce porozmawiac - "nie ma o czym, czy ja Cie znam?" - ona dalej napiera, mi puszczaja nerwy i... zaczynamy sie szarpac! tak! typowo babskie ciaganie za wlosy i tekie podobne, hahaha Ale mi glupio teraz jak to pisze, ale coz, tak bylo - bylam mloda i gniewna, hahaha! W suemi obie wylecialysmy z klubu za ta szarpanine, ale moj nowopoznany blondyn upieral sie by mnie do domku odprowadzic.. ja w szoku i tzresawce po tym co sie stalo, bardzo nie nalegalam.
Ale musze powiedziec ze moja milosc do W. zrodzila sie duzo pozniej. PO zwiazku z ex nie mialam ochoty sie zwiazac; ale W. walczyl jak lew, hihih, dzwonil, przejezdzal "przypadkiem" i w ogole nie dal o sobie zapomniec;)
I tak mnie zdobyl:) On natomiast byl zakochany od pierwszego wejrzenia i dlatego nie poddal sie zeby mnie zdobyc; a dzialal tak dobre pol roku:)
Teraz jestesmy ze soba juz 5,5 roku ale fanie powspominac te nasze poczatki;)
Awatar użytkownika
eve
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1148
Rejestracja: Śro Sty 02, 2008 4:31 pm
Miejscowość: wroclaw/londyn

Postprzez mikkim » Pią Maj 16, 2008 10:09 pm

no własnie :) ale mamy co wspominać :) wszystkie :) Ja to się uśmiałam jak pisałam swój esej ;P przypominały mi się moje wszystkie głupawe akcje z facetami :) Zabawnie było..

mikkim
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 954
Rejestracja: Nie Sty 13, 2008 7:07 pm

Postprzez martsz » Pią Maj 16, 2008 10:38 pm

A my się znamy z podstawówki :) A zaczeło sie od tego, ze  ktoś z kim miałam chodzic po kolędzie nie przyszedł (tak, tak u nas w parafi było równouprawnienie i były również ministrantki) i ksiądz sciągnął Tomka z podwórka. I tak spacerowaliśmy z pietra na pietro aż w końcy chyba na czwartym Tomek mnie pocałował (to była trzecia klasa podstawówki) i od księdza z teczki wyciągnął dla mnie takie pyszne michałki <mniam>, a później zabrał mnie na colę.... eh....potem jakos drogi nasze sie rozeszły i zeszły się znów w maturalnej klasie, kiedy to przypomniała mi sie ta histroria na jakiejś imprezie. Uśmialiśmy sie po pachy. I  tak się znów zacząło - a ja trochę chciałam, trochę nie chciałam. I tak minęło nam juz prawie 8 lat. Dziś ten sam ksiądz bedzie nam udzielał slubu i bedzie to ostatni jego slub, bo w ten sam dzień odchodzi po 60 latach z naszej parafii na emeryturę ( i przez to musielismy zmienić godzinę)
<a href="http://www.suwaczek.pl/" title="suwaczki polskie, na blog, na forum"><img border="0" src="http://www.suwaczek.pl/cache/bf9c3745a6.png?html"></a>
Awatar użytkownika
martsz
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 213
Rejestracja: Śro Kwi 30, 2008 5:19 am
Miejscowość: wrocław i okolice wszelakie

Postprzez patus » Wto Maj 27, 2008 7:44 pm

no coz jak wszyscy to ja tez...
no coz 5 lat temu w wakacje stwierdzilam ze czas isc do pracy i zarobic na jakies swoje zachcianki...:)a ze byla to moja pierwsza oficjalna praca to mialam lekkiego stracha...zaczelam od zlozenia swojego CV w McDonalds bo byl najblizej domu...no i coz nie musialam dlugo czekac na telefon...umowilam sie na rozmowe...szlam cala w strachu no drzacych nogach.(nigdy wczesniej nie byalam na zadnej rozmowie w sprawie pracy)...no i coz rozmowe ze mna przeprowadzal moj przystojniak:)gdy go zobaczylam to wiedzialam ze bedzie mi jeszcze ciezej cos wypowiedziec z sensem i bez jakania sie...no ale coz prace dostalam a dodatkowo jak sie teraz okazuje to jeszcze gratis do pierwszej pracy w zyciu dolaczony byl najcudowniejszy mezczyzna na swiecie ktory juz niedlugo bedzie moim mezem...
no i coz dzieciom bedziemy mogli opowidac jak to tatus zatrudnil mamusie w McDonaldzie:):):)pomimo ze oboje dawno juz tam nie pracujemy to i tak oboje bedziemy miec slabosc i sentyment do tego fast foodu:):):):)
Awatar użytkownika
patus
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 240
Rejestracja: Śro Sty 02, 2008 9:36 pm
Miejscowość: wroclaw/edinburgh

Postprzez katarina » Śro Maj 28, 2008 1:46 pm

Patus wspaniała historia poznania,bardzo romantycza.
katarina
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 22
Rejestracja: Sob Sty 12, 2008 11:19 am
Miejscowość: WROCłAW

Postprzez Justi » Śro Maj 28, 2008 2:12 pm

dawno dawno temu....
a będzie już jakieś 11 lat temu...  ;)

za  siedmioma górami, za siedmioma rzekami...
w liceum ogólnokształcącym, na II piętrze... ;)

był sobie Jakub i Justyna :)

Ona chodziła do 1a, on do 1b... i tak to naprawdę się zaczęło.
Po prostu w liceum, chodziliśmy do równoległych klas. Zapisaliśmy się jednocześnie na kurs "modzieżowego organizatora turystyki" i chyba tam wpadliśmy sobie w oko. Ale na tamte czasy, co innego było nam w głowach. Ja byłam wiecznie zajęta nauką i nie wgłowie mi były "pierdoły", a dla Kuby najważniejsza była piłka i każdy rodzaj sportu, no może po za pływaniem synchronicznym, a zresztą miał mnóstwo "koleżanek". Ja nie miałam odwagi bardziej zagadać, a on wolał nie ryzykować. Potem zdawaliśmy na studia, on na politologie, a ja socjologię, ale żadne z nas nie dostało się tam chcie chcieliśmy. Alei nasze drogi skrzyżowały się znowu w studium turystycznym, byliśmy w jednej grupie. No i tam się zaczeęo na dobre :) Odkryliśmy, że mamy mnóstwo wspólnych zainteresować. Łaziliśmy po całym Wrocławiu robiąc "artystyczne" zdjęcia. W każdy weekend organizowaliśmy jakieś wypady za miasto. I z wycieczki na wycieczkę ciągnęło nas do siebie jeszcze bardziej. W Rudawach Janowickich było już apogeum naszej "znajomości". Jakub się odważył i... złapał mnie w swoje sidła ;) Od tamtej pory jesteśmy nierozłączni...

Pozdrawiam :)
Justi
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 183
Rejestracja: Sob Lis 10, 2007 11:25 am
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Magnolia » Śro Maj 28, 2008 8:56 pm

Z moim przyszłym mężem znamy się od dzieciństwa (to sąsiad i rówieśnik mojego brata ciotecznego), ale ja jako mala dziewczynka zawsze przed nim uciekałam ;) Chłopak bardzo uparty dorwał mnie na 18-mojego kuzyna, trochę się wstawił przybyło mu odwagi (i dobrze, bo jak stwierdził na trzeźwo był zbyt niesmiałuy) zaczął mnie podrywać, złapał mnie na haczyk, ale ja się tak speszyłam jego zainteresowanie, że  znów się wymknęłam ;) Jak się później okazało przez cały czas byliśmy pod wnikliwą obserwacją całej rodziny, która stwierdziła, że jesteśmy beznadziejnymi przypadkami i trzeba nam pomóc i tak zaproszono nas na jedno wesele i w końcu nie udało mi się przed nim uciec... na spacerze dorwała nas burza i na godzinę ugrzęźliśmy w jakieś muszli koncertowej  ;) i tak od pierogów do "Dżemu" ;) okazało, że wiele nas łączy ;) I żeby było jeszcze zabawniej to na tym samym weselu moja siostra poznała swojego męża- kolegę drugiego brata ciotecznego :D
Magnolia
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 106
Rejestracja: Nie Cze 24, 2007 10:51 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Hella » Śro Maj 28, 2008 9:27 pm

Tak widzę, że tu same forumowe gaduły, ale może i ja dodam coś od siebie..
Co do kuzynów - u nas zaczęło się tak, że kuzyn mojego M. (wydaje się że miał coś do mnie wtedy..) chciał mi pokazać jak działa komunikator internetowy, no i jako zakończenie linii wybrał swojego kuzyna czyli M. :) Dał mi słuchawki i kazał pogadać trochę z kuzynem by zobaczyć jak to działa. No i tak zaczelismy gadać i gadać :D Po 2mcach rozmów w necie i smsów spotkaliśmy się i.. stwierdziłam, że nic z tego nie będzie. Ale bez problemu przeszło to w przyjaźń. Dużo rozmawialiśmy, czasem M przyjeżdzał do Wrocka, ale i tak każde miało swoje życie no i przecież mnie nie interesował...... Jako przyjaciel był najlepszym chyba jego przykladem - nie spotkałam chyba takiego drugiego faceta :) No a jakos po 2 latach przyjaźni i kilku dni nad morzem nagle coś zaiskrzyło. M. się konkretnie zadeklarował a ja myślałam i myślałam czy coś z tego wyjdzie.. Po roku już się mówiło otwarcie o ślubie a po kolejnym własnie odliczamy czas do niego  :o
Awatar użytkownika
Hella
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 804
Rejestracja: Wto Maj 27, 2008 11:18 am
Miejscowość: Wrocław

Postprzez kinkin » Nie Cze 01, 2008 10:45 pm

jak miło się czyta te wszystkie historie
eh... :-)
moja...nasza historia jest taka:
Poznaliśmy się po moim 1 roku studiów na obozie naukowym, B. był po 3. roku i należał do tych co robili dużo szumu w okół siebie, ale w bardzo pozytywny sposób, co przyciągało wszystkie laski z obozu, mnie jakoś nie ciągnęło aż tak, poprostu obserwowałam z boku... nie lubiłam nigdy 'lecieć' na faceta wraz z tłumem wielbicielek.
Jego dobry kumpel okazało się ze jest moim kolegą z dzieciństwa, wiec przez następny rok na uczelni miałam z B. kontatk tyle o ile na korytarzu jak jego kolega był obok.
Następnego roku podobny obóz naukowy, te same laski w łańcuszku przy nim, ja nadal gdzies obok, zajmowałam sie swoimi sprawami, któregos wieczoru była impreza i tak sie stało ze usiadł kolo mnie i zaczął się droczyć , nawiązując rozmowe o tym wspolnym naszym koledze, jakos tak sie stalo ze w rękach mialam poduszkę i go raz trzepnęłam nią ( do dziś mówi, że to dzięki temu ze go walnełam poduszką sie zorientowal ze 'fajna' jestem :-D )
koniec obozu, wymiana nr telefonów, B. wyjechal do Portugalii, ja do Niemiec z kolegą, który smolil do mnie cholewki i z dnia na dzien okazywal sie coraz bardziej irytujący, po klotni z nim, lezałam na lózku i nagle sms od B. i moje olśnienie... ale... mój pobyt w Niemczech trwał 5 miesięcy, na szczescie tamten kolega wyjechal po paru dniach...
bedąc w Niemczech, czasami pisalismy do siebie ale  niezobowiązująco, pozniej kontakt sie urwal, a zblizał się moj bal na uczelni, oczywiscie obstawialam ze nienawidze facetów bo są wszyscy tacy sami , wiec ide sama, bo najlepiej będę się bawic.
Któregoś wieczoru siedzialam na gg i B. sie pojawil, zagadalam Go, gadka szmatka, zostawilam mu wiadomosc czy by nie poszedł ze mna na ten glupi bal, po czym dostalam wiadomosc ze "zaproszenie było nieudolne ale skuteczne'', i tak tydzien pozniej wrócilam z Niemiec, B. przyjechal do mnie z kwiatami, eh to byl piekny bal... ale zanim zaczeliśmy być ze sobą minęły kolejne 3 miesiące....
i od wtedy do teraz jesteśmy... zakochani po uszy....
warto bylo przechodzic taka zagmatwaną drogę.... :-)
kinkin
lubię tu popisać
lubię tu popisać
 
Posty: 70
Rejestracja: Sob Mar 22, 2008 1:05 am
Miejscowość: wroclaw

Postprzez duszyczka » Wto Lip 01, 2008 3:56 pm

A ja ze swoim przyszłym męzem znam sie od dziecka.Nasza historia jest podobna do historii agi_k :)  Z jego siostrą chodziłam do podstawowki i to ona nas poznała Póżniej razem z kilkoma osobami stworzyliśmy paczke.Teraz juz nie ma zadnej paczki bo sie ludziska wykruszyły ale za to my jestesmy i w przyszłym roku bierzemy śłub.
Awatar użytkownika
duszyczka
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 187
Rejestracja: Śro Cze 18, 2008 12:18 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Taurine » Wto Lip 01, 2008 5:40 pm

U nas poczatki byly takie sobie i nic nie wskazywalo na dluzsza znajomosc. Ja bylam w toksycznym zwiazku, z ktorego uwalnialam sie przez prawie rok, a on w dlugoletnim zwiazku, ktory sie rozpadl z hukiem z dnia na dzien. W czasie kolejnej nieobecnosci mojego bylego weszlam na czat. Jakos sie zgadalismy i zaczelismy rozmowe na tematy graficzno-fotograficzno-sprzetowe. Ja uznalam, ze jest bufonem, on, ze ja jestem jakas wymadrzajaca sie panienka. Minelo pol roku. Tak sobie jeszcze wchodzilam na ten czat od czasu do czasu, ktos tam organizowal spotkanie, wiec poszlam. Moj N spoznil sie jakies 3 godziny i malo brakowalo, a nie poznalibysmy sie. Ja mialam dosc ludzi, ktorzy okazali sie inny niz na czacie, chcialam isc do domu, ale zdzwonilismy sie, ze jest w drodze i zeby poczekac.
No i jak z grom jasnego nieba. Poznalam mojego N i od razu wiedzialam, ze bedziemy razem. Siedzilsmy nad Tamiza do 3 rano. Na drugi dzien musialam wziac chorobowe z niewyspania :)  Przez caly tydzien spedzilismy ze soba mnostwo czasu, az nam sie wydawalo, ze juz miesiac minal. W miedzyczasie przyjechal moj byly po raz kolejny robiac awanture i roszczac sobe prawo do mojego zycia, mieszkania i pieniedzy. Mocno sie zdziwil, kiedy uslyszal stanowcze nie.
Oboje jestesmy szczesliwi i wdzieczni, ze szereg przypadkow spowodowal nasze spotkanie.
Taurine
 

Postprzez Magali » Wto Lip 01, 2008 6:54 pm

Mój G. studiował z moją koleżanką, więc czasami się widywaliśmy na imprezach, jednak bez większych emocji. W końcu wyjechaliśmy razem ze znajomymi przez przypadek (a może i nie przypadek ;) na weekend pod namiot. Wtedy się przekonałam, że ciekawy chłopak z niego, ale nie dla mnie :) Tak się złożyło, że zaraz po tym koleżanka zaprosiła mnie na swoje wesele, a że nie maiałam z kim pójść to poprosiłam G., żeby mi potowarzyszył. I tak już od czterech lat chodzimy razem na różne śluby i wesela, a za rok pójdziemy na własne!
Magali
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 51
Rejestracja: Sob Cze 07, 2008 6:59 pm

Postprzez sowa » Wto Lip 01, 2008 11:44 pm

.. kazda historia inna mimo ze wszystkie jakoś podobne:)
..Ja pierwszy rok studiów przeżylam w pierw pięknym i ekscytujcym, a póżniej przerodzonm w toksyczny, związku ... mimo to facet (bo nie chłopak) z którym byłam tak zostawiał w tyle wszystkich moich znajomych, ze po rozstaniu i ponad rocznym chorowaniu nie miałam w ogole ochoty rozglądać sie za kimkolwiek.
...studia sobie leciały, grupy na róznych zajęciach sie tasowały,a w jednej z nich było takich dwóch mały i duży -friends forfewor. Mały całkiem sympatyczny ale trudny do rozgryzienia, duży.. booosz co za palant, złosliwy, wredny, ciagle rywalizujacy prymusek. Ja z moją psiapsiółą z grupy akurat na jednym wykładzie siedziałyśmy za nimi.
My wredne i błyskotliwe z natury raczyłyśmy ich kawałami (np naklejki na zeszytach 30 osób w sali z fotką 'duzego' z glupią mina), pomazanymi długopisem karkami czy sygnałami na kom w trakcie wykładu.
Oni w ramach rewanżu wysylali nam po 30 smsów z panem tadeuszem albo wycinkami leksykonu biologicznego. Wesoła dziecinada :)(nie powróci już....:(
Tak to trwało i ewoluowało.....'mały' z glupich smsow z internetu przeszedł na normalniejsze juz ze swojego tel, trzeci rok- duży został mi przydzielony do jednego projektu z programowania i marudził o nim dzien i noc na gg, ale z czasem rozmawialismy coraz wiecej o 'życiu' ....i o tym jak jutro skrecimy prowadzacego ze cos mamy. Szok - on jest normalny!!..ale tylko na gg bo na uczelni...ughhhhhh dwa swiaty
.... koleżanka zakochała sie w małym, pózniej w dużym, pózniej znowu w małym  i na zmiane prowadziła z nimi konwersacje głownie przez sms ....ja to traktowałam jako rozrywke bo na nic wiecej nie było mnie emocjnalnie stać.. oboje starałam sie trzymac na dystans, ale troche niezdrowo 'nie mówiac tak, nie mowiac nie'. Zaczeło być to męczące gdy okazało sie, że ..kręcą sie wokól nas nie ze względu na kolezanke... ;/ było mi to nie na ręke ale traktowałam to jako zabawe i fajny obrazek jak dwóch dobrych kumpli robi sobie za plecami.
.. nie przedłuzając już.... dzień przed oddaniem projektu musiałam z 'dużym' usiaść do jednego kompa. Mój komp, w domu mym rodzinnym, oboje przed nim i iskry przeskakujące po dłoniach przy złośliwej walce o myszke, pózniej spacer ...długi spacer zachciało mi się goodprowadzać 7 km!!!! od połowy drogi juz przytuleni, pierwszy pocałunek na przystanku powrotnym do mojego domu, 3 autobusy przegapione (a jeżdza co 45 minut:)) .....od tamtego czasu przez 4,5 roku spędzilismy bez siebie jakies 5 dni łącznie :) ..
suche fakty
- zaimponowalam mu pierwszy raz pokazując na korytarzu
- pierw przymierzył mnie sobie pod pache zanim sie zdecydował 'uderzać' zeby stwierdzić czy pasuję
- ' mały' nie lubi nas do dziś
- projekt obroniony na 5 jako jedyny w calej grupie :)
- mina prowadzącego zajecia .. juz pózniej - bezcenna (przydzielił nas sobie bo wiedział ze sie nie trawimy- ot takie hobby) :)
przepraszam te ktore zmusiły sie doczytać do konca:) ale nie potrafiłam krórcej
Awatar użytkownika
sowa
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 177
Rejestracja: Czw Sty 24, 2008 11:37 am
Miejscowość: ZG

Postprzez astrainca » Śro Lip 02, 2008 12:59 pm

Jak moglam do tej pory przeoczyc ten watek???? Swetne te Wasze historie, co jedna to lepsza! Jak bede miala czas to tez cos skrobne tutaj
Ostatnio edytowany przez astrainca, Czw Lip 03, 2008 12:32 pm, edytowano w sumie 1 raz
Awatar użytkownika
astrainca
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1595
Rejestracja: Pią Lut 22, 2008 8:13 pm
Miejscowość: ---

Postprzez Amaka » Śro Lip 02, 2008 9:53 pm

Było to dawno dawno temu ......
Ona końcyczła studia, On zaczynał (zaoczne). Spotkali się przypadkiem we wspólnej akademikowej łazience (On waletował u znajomych). On "chlapał" się nad umywalką, Ona przyszła chyba się myć (nie pamiętam dokładnie). Widząc jak woda się leje na prawo i lewo zrobiła mu awanturę, że nikt za niego tej powodzi nie posprząta. Stwierdził, że gdyby miał ścierkę, to by pościerał. Ona niewiele się zastanawiając odwróciła się na pięcie, wpadła do pokoju, złapała mokrą ścierę od podłogi i wróciła do łazienki. Krzycząc łap rzuciła - nie zdążył się uchylić i oberwał. Tak się poznali. Przez jakieś pół roku spotykali się w akademiku, zawsze w większym gronie. Podobali się sobie, coś ich ciągnęło do siebie ale nic z tym nie zrobili. Ich drogi rozeszły się na długie 8 lat. W tym czasie każde z nich było w innym związku/związkach. Po ośmiu latach Ona wpadła na pomysł aby sprawidzć co słychać u dawnych znajomych z akademika. Weszła na pewien ostatnimi czasy bardzo popularny portal i tam na niego trafiła. Umówili się na spotkanie po latach, aby powspominać. Już w czasie tego spotkania wiedzieli, że to jest to, że drugi raz nie pozwolą sobie nawzajem na to aby zniknąć. Od tego spotkania minął rok, a w przyszłym będzie nasz ślub
Amaka
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 111
Rejestracja: Nie Kwi 06, 2008 9:34 am
Miejscowość: Wrocław

Postprzez Hella » Czw Lip 03, 2008 12:40 am

Sowa - takie długie historie są najlepsiejsze! ;)



Ty przed Tobą świat, za Tobą ja,
a za mną już nikt...
Awatar użytkownika
Hella
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 804
Rejestracja: Wto Maj 27, 2008 11:18 am
Miejscowość: Wrocław

Postprzez anx » Czw Lip 03, 2008 2:48 pm

-

Ostatnio edytowany przez anx, Śro Lut 24, 2010 5:12 pm, edytowano w sumie 1 raz
Awatar użytkownika
anx
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1621
Rejestracja: Pią Cze 20, 2008 1:59 pm
Miejscowość: Wrocław

Postprzez marzena » Pią Lip 04, 2008 7:18 am

Ale świetny temat! Kapitalne te Wasze historie.
U nas było dość zwyczajnie, obecny małżonek wpadł mi w oko i postanowiłam go poderwać, a że on się w ogóle nie opierał poszło szybko.
Ale po kolei. Poznaliśmy się dzięki znajomym (Asiu i Jarku - jeśli kiedykolwiek natkniecie się na ten post - pamiętajcie, że macie mega udział w naszym szczęściu!). Moja kumpela z podstawówki i Pawła kolega z liceum wylądowali razem na studiach i po przeróżnych perypetiach zostali parą. A że na imprezki, koncerty, grille i tym podobne każde brało swoich znajomych na horyzoncie pojawił się Paweł. Zwróciłam na niego uwagę tylko dlatego, że miał dredy na głowie, poza tym nie zamieniliśmy ze sobą przez ponad pół roku ani słowa, no poza zdawkowym cześć. Pierwsza dłuższa wymiana zdań nastąpiła w sierpniu 2001, gdy większą ekipą spotkaliśmy na Woodstock'u, Tyle, że mi w głowie siedział wtedy kompletnie ktoś inny i kręciłam się koło innego namiotu:). Aż nadszedł 01.09.2001 (tą datę zapamiętam do końca życia), w Chorzowie Polska reprezentacja grała z Norwegią (było 3:0:)) i z tej okazji koleżanka zaprosiła parę osób na wspólne oglądanie i grillowanie. Dotarłam spóźniona, wszyscy już siedzą, Paweł też, tyle że jakiś odmieniony, bo ściął w końcu te swoje dredy. I pomyślał, że w zasadzie to fajniutki jest. I tak myślałam już o nim codziennie. Od tamtego wieczora nie opuściłam żadnego wspólnego wyjścia ze znajomymi. Ja, pilna dotąd studentka, zawaliłam dwa kolokwia, bo poprzednie wieczory spędzałam na piwie, no ale gdzie miałam być jak tym był obiekt moich westchnień. Największe poświęcenie na jakie się zdobyłam w tym okresie to koncert Pidżamy Porno (moja fascynacja Krzysztofem Grabażem Grabowskim paradoksalnie trwa do dziś:)) i wyjście do kina na Wiedźmina (miłością do tego gatunku jednak nie zapałałam, inna sprawa, że film to gniot). No i tak się kręciłam koło Pawła, uśmiechałam nieśmiało i patrzyłam mu w oczy. On też dość szybko zwrócił na mnie uwagę. Znajomi, doskonale zorientowani co się święci, po cichu nam kibicowali. Nie musieli długo kibicować, bo 7 grudnia 2001, w pubie Altana na Kotlarskiej, na urodzinach koleżanki od wrześniowego grilla Paweł wziął mnie za rękę i przesiedzieliśmy tak i przegadaliśmy całą noc... Do tej pory świętujemy 7 grudnia, a teraz świętować będziemy też 19 kwietnia.


http://picasaweb.google.pl/mruczusie

Zajazd Azyl, Metropolis, M&E Pośpieszni, M.Makarowski mmfilms - polecamy, bo mamy wyłącznie dobre wspomnienia
Awatar użytkownika
marzena
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 475
Rejestracja: Nie Cze 10, 2007 9:28 pm

PoprzedniaNastępna

Wróć do Przedstawcie się



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Przejdź do portalu >>

cron