Przyszły mąż - jak się poznaliście.

przywitajcie sie na forum; Wasze daty ślubu i miejsca wesel, poszukiwania par z tą samą datą ślubu

 

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Justynak86 » Wto Lut 05, 2013 1:21 pm

Chanela napisał(a):My poznaliśmy się przez internet :) Mimo że on przychodził do mnie do pracy i mu się podobałam ale uważał że taka dziewczyna jak ja na pewno z kimś jest. Przez internet bardzo fajnie nam się rozmawiało. Pierwsze nasze spotkanie to była impreza. Ale później spotkaliśmy się i pojechaliśmy na kawę. Jakie to było strasznie spotkanie. Rozmowa nam nie szła. To znaczy ja mówiłam on milczał. Potem stwierdził że chyba się pomylił co do mnie bo nie jestem zbyt ciekawą osobą. Mimo wszystko go ciągle męczyło to że jednak przez net nam się super rozmawiało. Więc spotkaliśmy się jeszcze raz i już zaczął się mną zauraczać. Ja go później zaprosiłam na wesele jako kolegę i się strasznie bałam żeby nie zrobił jakiejś głupoty. Ale wesoło było. Mimo iż na początku też uważałam że jest strasznym nudziarzem. A teraz nie możemy bez siebie żyć. :)


Mmmm.. ciekawa historia Chanela :)
Ja również z moim narzeczonym poznałam się przez internet :)
Gdzieś tez opisywałam swoją historyjkę :)



Trzeba być podobnym, aby się zrozumieć i innym, aby się pokochać.                                          
                                                                 Eliza Orzeszkowa
Awatar użytkownika
Justynak86
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1230
Rejestracja: Wto Kwi 24, 2012 3:46 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez malwina_86 » Śro Lut 06, 2013 10:30 pm

Chanela napisał(a):My poznaliśmy się przez internet :) Mimo że on przychodził do mnie do pracy i mu się podobałam ale uważał że taka dziewczyna jak ja na pewno z kimś jest. Przez internet bardzo fajnie nam się rozmawiało. Pierwsze nasze spotkanie to była impreza. Ale później spotkaliśmy się i pojechaliśmy na kawę. Jakie to było strasznie spotkanie. Rozmowa nam nie szła. To znaczy ja mówiłam on milczał. Potem stwierdził że chyba się pomylił co do mnie bo nie jestem zbyt ciekawą osobą. Mimo wszystko go ciągle męczyło to że jednak przez net nam się super rozmawiało. Więc spotkaliśmy się jeszcze raz i już zaczął się mną zauraczać. Ja go później zaprosiłam na wesele jako kolegę i się strasznie bałam żeby nie zrobił jakiejś głupoty. Ale wesoło było. Mimo iż na początku też uważałam że jest strasznym nudziarzem. A teraz nie możemy bez siebie żyć. :)


Piękna historia Przy puencie popłynęła mi łezka... SERIO!
Buziaki dla Was obojga!
Awatar użytkownika
malwina_86
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 142
Rejestracja: Nie Sty 20, 2013 10:45 am

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez kasia1111 » Śro Cze 05, 2013 4:18 pm

Dziewczyny - super historie :).
To może ja opowiem naszą? Ale uwaga, może być długa :).

Mniej więcej 4 lata temu któregoś wieczora siedziałam jakaś delikatnie przygnębiona sama w domu. Za parę tygodni miałam wyjechać na roczną wymianę studencką do Portugalii. Miałam zamiar cały dzień spędzić w łóżku z herbatą i filmem, ale przyjaciółka namówiła mnie żebyśmy poszły na jakąś kawę i ciastko. No to wskoczyłam w jakiś worek po ziemniakach, lekko dziabnęłam kredką oko i w takim stanie poszłam na kawę do jednego z centr handlowych :). Siedziałyśmy sobie i plotkowałyśmy, jak to zwykle bywa. Miałyśmy już się powoli zbierać do domu, ale wpadłyśmy na starego znajomego mojej przyjaciółki i wyciągnął nas na piwo. Okazało się, że wcześniej umówił się ze swoim dobrym kolegą jeszcze z liceum na jakieś wyjście. Byłam w sumie dość sceptycznie do tego wszystkiego nastawiona, bo raz że wyglądałam jak potwór, a dwa byłam zmęczona i smutna i chciałam niedługo iść do domu płakać w poduszkę. No ale postanowiłam, że zostanę chociaż do momentu aż przyjdzie ten kolega, po czym się po angielsku zwinę do domu :). Przyszedł... Przywitał się z nami, uścisnał nam rękę, przedstawił się, potem powiedział jeszcze parę słów i już wiedziałam, że nigdzie nie idę :). Nie chodzi tutaj o wygląd, ale o sposób w jaki mówił, w jaki na mnie patrzył, w jaki się przywitał... No po prostu kosmos, tak mi się spodobał... od razu nogi mi zmiękły i nie wiedziałam co mam powiedzieć :).
Przegadaliśmy calutki wieczór, kilka grubych godzin. On coś tam sobie pił cały czas i w efekcie do końca trzeźwy nie był, ale nadal zachowywał dokładnie wszystkie te cechy, które miał zanim zaczął pić :). Przyszedł na nas czas, więc odwiozłam ich do domu i poszłam spać... Pół nocy o nim myślałam, cały kolejny dzień, aż wieczorem postanowiłam, że muszę go zobaczyć. Wymęczyłam przyjaciółkę, żeby jeszcze raz ściągnęła ich obu... Nie było łatwo, ale się udało :). Znowu to samo... Zobaczyłam go, spojrzał się na mnie swoim wzrokiem... Gadaliśmy i gadaliśmy... aż nagle nadszedł temat mojego wyjazdu. Piotrek prawie zzieleniał... Przestał w ogóle cokolwiek mówić, śmiać się, robić COKOLWIEK. Nagle wstał, powiedział, że musi iść i wyszedł!!! Nasz wieczór też nie potrwał w związku z tym długo... Na koniec ten drugi kolega podał mi karteczkę i mrugnął okiem mówiąc, żebym może się do niego odezwała... Długo się nie musiałam zastanawiać, następnego dnia zadzwoniłam do niego czy może się spotkamy,  tym razem tylko we dwoje. Zgodził się, umówiliśmy się na godzinę i miejsce :). Cały dzień chodziłam w skowronkach nie mogąc się doczekać wieczora :). Nagle SMS... Jednak nie przyjdzie. Proponowałam, że może jutro, że może pojutrze... Na marne. Widać było, że nie chce i na pewno chodziło o mój wyjazd. No w sumie nic dziwnego...

Resztę czasu przed pobytem spędziłam myśląc o nim, ale unosząc się kobiecą dumą nie zadzwoniłam do niego...
No i wyjechałam... Minęły 2 czy 3 tygodnie w Portugalii i nagle dzwoni telefon... Patrzę: PIOTR! Nie odebrałam. Za chwilę drugi raz. Nie odebrałam... Wieczorem weszłam na Facebooka, a tam wiadomość od niego o treści mniej więcej: "Wiesz co... tak sobie patrzę, że do tej Portugalii można w przyszłym tygodniu całkiem niedrogo polecieć...". Nie minął tydzień, a on już u mnie był :D. Spędziliśmy po prostu cudowny tydzień. Przegadaliśmy setki godzin, przespacerowaliśmy całe miasto wkoło kilkukrotnie... A dwa tygodnie później ja przyjechałam do niego :). Potem on... potem ja... potem on... i tak jeszcze kilka razy :). Przyszedł jednak ten czas, kiedy po czwartym z rzędzie jego przyjeździe do mnie mieliśmy nie widzieć się już do końca mojego pobytu, czyli ponad 3 miesiące z powodu braku jakichkolwiek pieniędzy na takie dalsze latanie... Ale mieliśmy nadzieję, że nam się uda. Płakałam kilka nocy... Przegadaliśmy setki godzin na Skype, wymieniliśmy niezlizconą ilość SMSów - praktycznie rozmawialiśmy non stop przez 2 tygodnie.

Pewnego dnia wieczorem wracam ze spotkania ze znajomymi, otwieram drzwi do bramy, a na schodach kto siedzi? PIOTR!!!!!!!!! Jak mnie zobaczył to się rozpłakał, powiedział mi, że mnie kocha i że nie może beze mnie żyć... :). Siedział tak biedny cały dzień, bo chciał zrobić mi niespodziankę, przyleciał, a nie wiedział o której wrócę do domu :)). Siedzieliśmy razem prawie 3 tygodnie, potem przyleciał do mnie jeszcze dwa razy, aż w końcu przyszedł czas mojego powrotu. Przyjechał po mnie na lotnisko do Warszawy pożyczonym samochodem, bo, jak się okazało, swój sprzedał, żeby mieć na latanie do mnie :)).

Od tego momentu minęły prawie 3 lata, siedzimy sobie razem w naszych wspólnych czterech kątach i piszemy razem ten post, a za 13 miesięcy mamy zaplanowany ślub :).


kasia1111
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 1
Rejestracja: Śro Cze 05, 2013 3:24 pm

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez klinola » Czw Cze 06, 2013 12:08 pm

Ale historia, jak z filmu normalnie, eh aż mi  się łezka w oku zakręciła. Obyście się tak kochali całe zycie - szczęścia życzę;)


Awatar użytkownika
klinola
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 280
Rejestracja: Pią Kwi 26, 2013 9:11 am

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Przyszła Pani Z » Pią Cze 07, 2013 9:30 pm

U nas było troszkę inaczej.
Chodziliśmy razem do jednej klasy w gimnazjum przez trzy lata. Cały czas traktowaliśmy się jak bardzo dobrzy koledzy. Wspólne wagary, sciąganie, wygłupy ale nic więcej.
Po szkole nasze drogi się rozeszły do czasu...
po 9 latach, kiedy byłam zrujnowana życiem, toksycznym związkiem, który mnie wykańczał i zabijał. Spotkałam się z kuzynką na pizzy. Jakoś nie chciałam tam iść tym bardziej, że ledwo zakończyłam trzyletni burzliwy związek a za tydzień miała iść na wesele kuzynki i chciałam swoje wypłakać w poduszkę.
Kuzynka nalegała tak długo aż się nie zgodziłam. Postanowiłam się z nią spotkać. Poszłyśmy na pizzę, potem przypomniała sobie, że ma zaproszenie na urodziny i chciała mnie z sobą zabrać. Kategorycznie odmówiłam bo nie znałam tego chłopaka. Kiedy poszłam do WC ona do niego zadzwoniła i powiedziała, ze mnie weźmie.
Jak już podchodziłyśmy pod furtkę obróciłam się na pięcie i powiedziałam, że do obcej osoby na urodziny chodzić nie będę. Ona powiedziała, że jak ja nie pójdę to ona też nie idzie. Zaciągnęła mnie za rękę. Kiedy złożyłam życzenia, zaczęłam się przedstawiać. Podchodziłam do każdego aż trafiłam na K.
K. się na mnie spojrzał i powiedział, ze nie musze się przedstawiać bo się znamy. Spytałam się jak to możliwe i spojrzałam się na Niego. Nie rozpoznałam Go w pierwszej chwili dopóki mi nie powiedział, że chodziliśmy razem do jednej klasy i że nazywa się K.Z
Wtedy poczułam strzałę amora. Bałam się, że bardzo się zmienił pod względem psychicznym od skończenia szkoły. Jednak cały czas rozmawialiśmy a był (i jest ) strasznie przystojny. Cały wieczór przegadaliśmy przy ognisku. Nikt się dla nas nie liczył. Tylko byliśmy my gdzie obok było ok 30osób. Nikt nas nie interesował. Wymieniliśmy się telefonami.
Przyjechał po mnie na naszą pierwszą oficjalną randkę. Zabrał mnie na basztę, która znajduje się niedaleko naszej miejscowości.
I nagle czar prysł. Przez cztery godziny nie umieliśmy z sobą porozmawiać. Kiedy mnie odwoził do domu z czystej grzeczności się spytałam czy jeszcze gdzieś jedziemy porozmawiać gdzie w głębi serca modliłam się aby mnie zawiózł do domu. On zaproponował abyśmy pojechali na boisko tam gdzie było w/w ognisko. I się od nowa zaczęło...
Nasza randka trwała od 20.00 do 11.00 rano następnego dnia! Całą noc przegadaliśmy.
Przyszła sobota. K. miał wesele Siostry, ja byłam na weselu kuzynki. Całe wesele przesiedzieliśmy na telefonie.
Jak sobie to wspominam to sama do siebie się uśmiecham jak te życie płata niezłe figle Ale takie miłe figle mogę mieć cały czas...

Awatar użytkownika
Przyszła Pani Z
uwielbiam tu pisać
uwielbiam tu pisać
 
Posty: 298
Rejestracja: Pią Cze 07, 2013 1:56 pm

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez dora01 » Pią Cze 21, 2013 8:05 am

My zostaliśmy ze sobą poznani. Zaczęło się od tego że byłam w dość długim związku - dość paskudnym, czego ja nie widziałam. Dopiero jak na rok wyjechałam do Anglii przejrzałam na oczy. Jak wróciłam chciałam się ze swoim ex rozstać ale on mnie jakoś zmanipulował i byliśmy jeszcze przez miesiąc razem. Ale to była katorga. Potem okazało się że przez ten cały czas spotykał się z moją najlepszą kumpelą. jak się o tym dowiedziałam to od razu zerwałam. On dalej za  mną chodził, wydzwaniał. To się stało w lipcu. a 13 września mój kuzyn się żenił. Nie miałam ochotę iść na ten ślub i wesele. Ale bo dłuższej rozmowie z kuzynem i jego obecną żoną postanowiłam jednak że pójdę. A tam poznałam najlepszego kumpla kuzyna. Zatańczyliśmy ze sobą parę razy. Potem za jakieś dwa dni napisał do mnie na NK ( bo dostał namiary do mnie ) i tak umówiliśmy się na pierwszą randkę, potem  na następną i nawet nie wiem kiedy to się stało jak zaczęliśmy być dla siebie ważni. Mój były jak się dowiedział o tym to rozniósł plotki po naszej miejscowości że ja go w Anglii zdradzałam rozdawałam na lewo i na prawo numer facetom itp. A potem jak gdyby nic dzwonił do mnie że jak tylko mnie mój obecny skrzywdzi to  żebym dała mu znać. Przestałam od niego odbierać telefony, musiałam numer zmienić.
A teraz obecnie w jestesmy ze sobą już prawie 5 lat  ( odzyskałam swoich znajomych ) a od prawie 4 lat mieszkamy razem, których utraciłam przez swojego ex - bo nie mogłam się z nimi spotykać.  Są wzloty i upadki u nas w związku ale to jest związek dwóch ludzi którzy mają coś do powiedzenia, a nie że tylko jedno ma a drugie ma to wykonywać. Tak więc mój kuzyn z żoną się przysłużyli i kto by pomyślał że 13- tego poznam swojego przyszłego a 13- tego roku weźmiemy ślub

Ale jak czytam wasze opowiadania to moje jest banalne - ale dla mnie najpiękniejsze
Awatar użytkownika
dora01
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1433
Rejestracja: Pon Sie 27, 2012 1:06 pm
Miejscowość: Ząbkowice Śląskie/Wrocław

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Mish » Pią Lip 05, 2013 3:34 pm

A my na ulicy, zupełnie przypadkiem :) Wpadłam na niego, trochę jak w filmie
Awatar użytkownika
Mish
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 62
Rejestracja: Pią Lip 05, 2013 3:31 pm

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Tarra » Śro Lip 17, 2013 12:22 pm

A ja nie mam żadnej oszałamiającej przygody :( Po prostu poznaliśmy się w pracy :)
Awatar użytkownika
Tarra
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 11
Rejestracja: Wto Lip 16, 2013 11:18 am

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Niobe » Pon Lut 24, 2014 12:16 am

My na studiach.
Gdy zaczęliśmy się troszeczkę przyjaźnić pewnej kampanii wrześniowej - odeszłam od niegdysiejszego narzeczonego
W lutym już mieszkaliśmy razem i tak do dziś.
Można powiedzieć, że połączyła nas Chemia


[edit]
Mój twierdzi, że z tym "przyjaźnieniem się", to przeginam - jemu po prostu się nudziło (był we Wro z przymusu), więc spędzał ze mną swój wolny czas.
Oj ja nieszczęsna...
Taki cham mi się trafił, ale Mój


Awatar użytkownika
Niobe
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 62
Rejestracja: Pią Lut 21, 2014 9:02 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez netkaa21 » Czw Mar 27, 2014 9:56 pm

Nasza historia nie jest taka zwyczajna. Jedni poznaja się przypadkowo inni przez internet, a jeszcze inni przez znajomych. My natomiast poznaliśmy się przez radio :D Byłam po bardzo ciężkim związku. 16 lipca 2012 roku byłam w pracy z koleżanką na nocnej zmianie. Słuchałyśmy Muzycznego Radia. O godzinie 23.30 zaczęły się "sms-randki". Zapytałam koleżanki czy spisujemy numery. Ona spisywała na kartce, ja na mące (pracowałam w cukierni). Numer mojego P był jedynym numerem, który spisałyśmy obie. Zapytałam Oli czy piszemy do niego, odpowiedziała ze nie ma nic na koncie i moze jutro. Ale, ze ona miała już swojego mężczyznę, zaproponowałam ze ja napiszę. Napisałam. Pierwszy raz spotkaliśmy się w jego urzodziny, to był poniedziałek 23 lipca. Przyjechał do mnie, mój brat uparł się ze odprowadzi mnie na przystanek. Tego pierwszego spotkania nigdy nie zapomnę, spędziliśmy ze sobą całe popołudnie, przez całe popołudnie nie mogłam przestać sie uśmiechać. Odprowadził mnie do pracy, nie bardzo wiedziałam jak się zachować a chciałam dać mu małego buziaczka w policzek na do widzenia. Zauważył to, i sam zapytał "a całus na pożegnanie?" Ten całus... Aż mi ciarki przeszły. Przez całą noc nie mogłam przestać mysleć o nim, cieszyłam się do ciastek i pączków :P Na kolejne spotkanie pojechałam ja do niego.
Moja kuzynka kiedy się dowiedziała z kim się spotykam ostrzegała mnie, ze zalicza kobiety i je zostawia. Bałam się ze tak bedzie i ze mną ale postanowiłam spróbować. I było warto .
   Poznaliśmy się w Lipcu 2012 a w lutym 2013 zrobił mi niespodziankę. Zorganizował wyjazd na weekend do Karpacza (ja oczywiście o niczym nie wiedziałam). W piatek po pracy pojechalam do mojego P. Wieczorem jeszcze piekłam tort dla teścia jego brata, który rano zawoziliśmy na miejsce urodzin. Kiedy rano ja dopracowywałam szczegóły przy torcie, mój Ukochany spakował mnie od A do Z, tak abym nie widziała. Jechalismy autem jego brata zawieść w/w torta do Jubilanta. Kiedy nas odwoził spowrotem zorientowalam się ze wcale nie wracamy do domu. O wszystkim dowiedziałam sie na miejscu. Cały dzień spędziliśmy na zwiedzaniu Karpacza. Wieczorem wybraliśmy sie do restauracji aby coś zjeść. I tam P chciał się oświadczyć, jednak jak ja sie dowiedziałam ze za dwa szaszłyki i kilka ziemniaczków mamy zapłacić 150 zł to byłam taka zła ze szybko mu minęła ta myśl ( oczywiście on płacił za wszystko, ale ta cena mnie przeraziła). Oświadczył mi się dopiero w pokoju. Byłam zaskoczona ale bardzo szczęśliwa, zgodziłam sie od razu. Było widać jaki był zestresowany, zanim zapytal czy zostanę jego żoną chyba ze 20 razy się mnie pytał  czy na pewno go kocham :) Kocham i jestem szcęsliwa ze trafiłam na takiego człowieka jak mój P :*
netkaa21
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 15
Rejestracja: Czw Mar 06, 2014 8:13 pm

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Niobe » Pią Mar 28, 2014 6:59 pm


Lepiej spisz te wszystkie szczegóły póki pamiętasz tak doskonale, za parę lat napiszesz książkę i kto wie... może zostaniesz milionerką
Bo takie historie aż chce się czytać, a nie tam, na jakichś studiach, czy w pracy


Awatar użytkownika
Niobe
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 62
Rejestracja: Pią Lut 21, 2014 9:02 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez netkaa21 » Pią Mar 28, 2014 10:24 pm

Niobe napisał(a):
Lepiej spisz te wszystkie szczegóły póki pamiętasz tak doskonale, za parę lat napiszesz książkę i kto wie... może zostaniesz milionerką
Bo takie historie aż chce się czytać, a nie tam, na jakichś studiach, czy w pracy


Niobe mam wrażenie że coś Ci się nie podoba w mojej historii. Nie uważam ze jest lepsza od innych lecz inna. Wiele naszych znajomych jest pod wrażeniem gdy pytają jak sie poznaliśmy.
netkaa21
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 15
Rejestracja: Czw Mar 06, 2014 8:13 pm

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Niobe » Sob Mar 29, 2014 7:43 pm

Dlaczego niby mi się nie podoba, właśnie mi się podoba! I bardzo przyjemnie czytało mi się Twoją historię, przez to zasugerowałam napisanie książki. Właśnie dlatego, że tak jak napisałaś - historia Waszego poznania jest wyjątkowa.

Mam wrażenie, że jesteś przewrażliwiona


Awatar użytkownika
Niobe
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 62
Rejestracja: Pią Lut 21, 2014 9:02 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez netkaa21 » Nie Mar 30, 2014 6:59 pm

Przepraszam, być moze jestem troszeczkę przewrażliwiona :( Cieszę się, że podoba Ci się moja historia ale jeśli chodzi o książkę to ja się do tego  nie nadaję :P Pozdrawiam
netkaa21
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 15
Rejestracja: Czw Mar 06, 2014 8:13 pm

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez weronika1k » Czw Maj 01, 2014 3:37 pm

My poznaliśmy się we wrocławskim klubie. Wiem, mało romantycznie :D ja pojechałam na imprezę z siostrą i dwoma koleżankami. Byłam po kłótni z chłopako-kolegą, nie wiem jak to nazwać, spotykaliśmy się, ale nie bylismy jeszcze parą. A on mi się tak podobał, że byłam wściekła i chciałam odreagować, potańczyć, napić się. Ubrałam się w podkoszulek i dżinsy. nic ciekawego :P On natomiast studiuje zaocznie we Wrocławiu i razem z kilkoma kolegami z uczelni poszli po zajęciach trochę się rozerwać. Sytuacja potoczyła się tak, że dwie dziewczyny ode mnie siedziały i piły piwo, ja z jedną buszowałam na parkiecie. Wtedy do koleżanki podszedł kolega Mojego przyszłego męża. Ale, że trzymałyśmy się razem, oni, jak się potem okazało, mieli plan. Kiedy któremuś z nich spodoba się dziewczyna, która tańczy z jakąś swoją koleżanką, jeden podchodzi do tej która mu sie podoba, a drugi ratuje sytuację podchodząc do tej drugiej, by nie została sama na parkiecie. I ja wyobraźcie sobie, byłam właśnie tą drugą. M chciał pomóc koledze, któremu spodobala się moja koleżanka. Oni zaczeli tańczyc, wiec i my zaczelismy. M w trakcie tańca pytał mnie o imię, gdzie mieszkam itd. Jak się dowiedziałam, że jest 12 lat starszy... "Kolego, postaw mi drinka i sobie idź." Taka była moja reakcja. Ale on oprocz tego, że stawiał drinki i mi, i moim koleżankom i siostrze, cały czas tańczył już tylko ze mną. Nie dał za wygraną. Chyba nie chciał mi sprawić przykrości, że rozdzielił mnie podczas tańca z koleżanką i teraz zostawi. Wymieniliśmy się numerami. Jaki efekt? Na następny dzień, kiedy się obudziłam, zobaczyłam smsa od Niego. Odpisałam i się zaczęło :) po tygodniu była pierwsza randka, potem kolejna i kolejna. My 30.08.2014 bierzemy ślub. Natomiast u mojej koleżanki... hmm popisali kilka dni ze sobą.. i koniec :) dzisiaj Ona jest z innym chłopakiem, a kolega Mojego M, mimo, że fajny chłopak, nadal sam. :)
weronika1k
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 7
Rejestracja: Czw Maj 01, 2014 3:05 pm

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Panna Młoda » Sob Cze 21, 2014 4:26 pm

My nie mamy jakieś niesamowicie romantycznej historii naszego pierwszego spotkania... ale dla nas liczy się to, że jest "nasza" ;) Poznaliśmy się w pracy, i przez pierwsze parę miesięcy kompletnie za sobą nie przepadaliśmy. Ja o nim: BUC, on o mnie: CICHOCIEMNA :P
Aż pewnego pięknego dnia, po drugiej zmianie ni z gruchy ni z pietruchy zaproponował piwo. Zgodziłam się i.... rozmawialiśmy pod naszą pracą całą noc




Awatar użytkownika
Panna Młoda
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 55
Rejestracja: Pon Sty 13, 2014 1:15 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: Przyszły mąż - jak się poznaliście.

Postprzez Namarie » Sob Cze 21, 2014 7:57 pm

My poznaliśmy się na imprezie przez wspólnego znajomego, czyli generalnie nic romantycznego:). Żeby było śmiesznie, zawsze w piątki tam byliśmy. Zarówno ja, jak i on, od jakiegoś roku chodziliśmy tam ze swoimi paczkami :) I ten wspólny znajomy zazwyczaj też tam był, ale dopiero jakoś po roku zdarzyło się tak, że gdy rozmawiałam ze znajomym, podszedł mój Luby :) Zostaliśmy sobie przedstawieni i przetańczyliśmy potem całą noc :)


Zawsze się śmiejemy, że jak nas dzieci kiedyś zapytają "Mamusiu, a gdzie poznałaś tatusia", odpowiemy - "W klubie" ;P
Awatar użytkownika
Namarie
lubię tu popisać
lubię tu popisać
 
Posty: 74
Rejestracja: Wto Maj 27, 2014 5:41 pm

Poprzednia

Wróć do Przedstawcie się



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

Przejdź do portalu >>

cron