nie chwalicie sie?

Aczkolwiek mąż i żona śpią na tej samej poduszce, to mają jednak przecież sny różne.

 

nie chwalicie sie?

Postprzez roma » Pon Sie 23, 2004 3:40 pm

Czesc dziewczyny, widze ze na tym mlodym forym nikt sie nie pochwalil jeszcze "po" tym wspanialym dniu??!!

Robie wiec to z ptzyjemnoscia, od 2 tygodni jestem szczesliwa zonka, oby wszystkim udal sie slubm wesele itp tak jak mnie!!!

Sluze poradami i informacja, jakby co.
Juz ZONA.
:calus:
szczesliwa mezatka
Awatar użytkownika
roma
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 11
Rejestracja: Pon Sie 23, 2004 3:36 pm
Miejscowość: Dolny Slask

juz

Postprzez wsciekla » Wto Sie 24, 2004 11:59 pm

chodze tu sobie, szkoda ze tak pozno to forum powstalo we wroclawiu, duzo spraw mozna wyjasnic i obgadac.
reklamy i artykuly sa czasem takie suche, a tu - samo zycie - pierdoly i wazkie rzeczy.
ja musze napisac pierdole - DZIS PO PIERWSZEJ BURZLIWEJ KLOTNI (2 tygodnie po slubie). oczywiscie o glupotke.  :mur:
wsciekla
 

Postprzez andzia » Sob Gru 04, 2004 2:40 pm

Ja na pewno jak juz bede zona to cos tu napisze, pewnie po wszystkim to juz sie dziewczynom nie chce, proza zycia albo wielkie szczescie je przygniata?? Pozdrowienia!!!  :D
Awatar użytkownika
andzia
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 16
Rejestracja: Pon Sie 02, 2004 1:19 pm
Miejscowość: wrocek

czy brac slub ?

Postprzez Smerfetka » Pią Cze 17, 2005 4:43 pm

Mam duży problem. Wesele mam za 1,5 miesiaca,a tu sie okazuje,ze sa kłótnie między moimi rodzicami, a rodzicami narzeczonego dotyczace wesela. Jego rodzice uwazaja ze moi robia "cyrki", a wcale tak nie jest. Moi chcieli sie spotkac z jego rodzcami i podagac o szczegółach,ale zrobiło sie larmo.Jego rodzice wyrzucili mnie i moich rodziców z domu. Moj narzeczony chce przełożyc slub na przyszły rok, bo nie chce kłótni, przed slubem. Co mam robić? Z narzeczonym jestem od 4 lat, ten ślub planowaliśmy juz w zeszłym roku. Ja juz nie chce dluzej czekac. Kocham mojego narzeczonego, ale czy słuchac go i przełozyc slub na przyszły rok?Uwazam ze to nic nie zmieni.
CO MA ROBIC?? DAJCIE RADE ,BEDE WDZIĘCZNA.
:(
Smerfetka
 

Postprzez ASIOR » Sob Lip 16, 2005 7:04 pm

OJ BIEDNA JESTES  :(  
WEDŁUG MNIE NAJLEPIEJ BEDZIE JESLI Z NARZECZONYM WEZMIECIE SPRAWY W SWOJE RĘCE - JESLI TY MASZ CHARAKTER A NARZECZONY JAJA  :smiech: - BO OCZYWISCIE RÓŻNE SĄ CHARAKTERY I NIE KAŻDY BY SIE DO TEGO NADAWAŁ
JEZELI RODZICE SPONSORUJĄ WESELE TO NIECH WAM DADZA PIENIADZE  A WY ZALATWIAJCIE WSZYSTKO TAK JAK WY TEGO CHCECIE
I OPROCZ GODZINY I NIEJSCA NIECH NIC WIECEJ NIE WIEDZA
JESLI WY PLACICIE ZA IMPREZE TO DLA MNIE SPRAWA JEST NAWET PROSTSZA
I ŻYCZĘ DUŻO CIERPLIWOŚCI I WYTRZYMAŁOŚCI
ASIOR
 

oj oj

Postprzez cfcgirl » Sob Wrz 16, 2006 12:54 pm

Kochana
Ja na Waszym miejscu porozmawiałabym z Rodzicami, na neutralnym gruncie. Nie ma się co obrażać bo przecież do końca życia będziecie koło siebie. Wyjaśnijcie że to jest Wasz dzień i w końcu może wzięli by to pod uwagę. Na ten dzień czeka się całe życie i atmosfera na weselu jest bardzo ważna,a ją przecież tworzą też rodzice. Ja swoje wesele sponsorowałam z mężem,ale ze względu na to,że mieszkamy za grancą organizację poleciłam mojej mamie.I nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego wesela.Od a do z wszystko było cudowne.Radzę porozmawiać z rodzicami.Przełożenie wesela nie da nic bo za rok będzie to samo.Miłość jest najważniejsza.Ja rozumiem że Rodzice się denerwują, każdy ma inny gust, każdy inna rodzinę ale jedno łączy Waszych Rodziców, kochają was i chcą dla was najpiękniejszego wesela w życiu.Więc kompromis tylko Was ratuje.Spiszcie pomysły, przeanalizujcie i wtedy Wy jako młodzi zadecydujcie.Do boju.Życzę powodzenia
Awatar użytkownika
cfcgirl
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 141
Rejestracja: Sob Wrz 16, 2006 11:48 am
Miejscowość: Shipley,Anglia

Re: oj oj

Postprzez ja_goda » Nie Wrz 17, 2006 7:48 pm

cfcgirl napisał(a):
Kochana
Ja na Waszym miejscu porozmawiałabym z Rodzicami, na neutralnym gruncie. Nie ma się co obrażać bo przecież do końca życia będziecie koło siebie. Wyjaśnijcie że to jest Wasz dzień i w końcu może wzięli by to pod uwagę. Na ten dzień czeka się całe życie i atmosfera na weselu jest bardzo ważna,a ją przecież tworzą też rodzice. Ja swoje wesele sponsorowałam z mężem,ale ze względu na to,że mieszkamy za grancą organizację poleciłam mojej mamie.I nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego wesela.Od a do z wszystko było cudowne.Radzę porozmawiać z rodzicami.Przełożenie wesela nie da nic bo za rok będzie to samo.Miłość jest najważniejsza.Ja rozumiem że Rodzice się denerwują, każdy ma inny gust, każdy inna rodzinę ale jedno łączy Waszych Rodziców, kochają was i chcą dla was najpiękniejszego wesela w życiu.Więc kompromis tylko Was ratuje.Spiszcie pomysły, przeanalizujcie i wtedy Wy jako młodzi zadecydujcie.Do boju.Życzę powodzenia
A jak Wam sie uklada jako mlodemu malzenstwu? mieszkacie sami czy z rodzicami? czytam tu rozne Twoje fajne posty, bije z nich radosc z udanej imprezy, a jak teraz "po"?
Pozdrawiam i oczywiscie zycze WSZYSTKIEGO NAJ:)
Awatar użytkownika
ja_goda
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 52
Rejestracja: Pon Wrz 11, 2006 10:36 am
Miejscowość: Wroclaw

jest dobrze

Postprzez cfcgirl » Wto Wrz 19, 2006 4:36 pm

Wiesz my już od 3 lat mieszkamy razem, więc nie było jakiejś wielkiej rewolucji w naszym życiu.Jedyne co to wyjechalśmy za granicę i mieszkamy na stałe w Anglii.Jedno mogę napisac ,że teraz mam wrażenie,że jakoś inaczej się o siebie troszczymy, jakoś bardziej.Może dlatego że jest ta świadomość,że to już ten na całe życie i ta do końca świata. Nawet drobne sprzeczki które się zdrarzają kończą się inaczej jak przed ślubem.Najważniejszy jest kompromis. Moi teściowe to wspaniali ludzie , tak jak i moi rodzice.Wprawdzie próbowali również jakoś ingerować w nasze życie, delikatnie ale zawsze.Uciełam to krótką rozmową z teściową- podzięowałam za rady,ale powiedziałam,że sami chcemy się siebie uczyć, popełniać nasze błędy,a jak utkniemy w poszukiwaniu ich rozwiązania to poprosimy o rade. I tak jest, Mamy nas kochają ale zdrową miłością.Życze wszystkim takiej miłości
Awatar użytkownika
cfcgirl
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 141
Rejestracja: Sob Wrz 16, 2006 11:48 am
Miejscowość: Shipley,Anglia

smerfetka

Postprzez cfcgirl » Śro Wrz 27, 2006 5:43 pm

Hej Smerfetko, jak się rozwija temat? Mam nadzieje,że Ci sie poukładało!!!!!!!!Daj cynk bo jestem ciekawa
Buziaki
Awatar użytkownika
cfcgirl
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 141
Rejestracja: Sob Wrz 16, 2006 11:48 am
Miejscowość: Shipley,Anglia

Re: jest dobrze

Postprzez maja » Sob Wrz 30, 2006 10:23 pm

cfcgirl napisał(a):
Wiesz my już od 3 lat mieszkamy razem, więc nie było jakiejś wielkiej rewolucji w naszym życiu.Jedyne co to wyjechalśmy za granicę i mieszkamy na stałe w Anglii.Jedno mogę napisac ,że teraz mam wrażenie,że jakoś inaczej się o siebie troszczymy, jakoś bardziej.Może dlatego że jest ta świadomość,że to już ten na całe życie i ta do końca świata. Nawet drobne sprzeczki które się zdrarzają kończą się inaczej jak przed ślubem.Najważniejszy jest kompromis. Moi teściowe to wspaniali ludzie , tak jak i moi rodzice.Wprawdzie próbowali również jakoś ingerować w nasze życie, delikatnie ale zawsze.Uciełam to krótką rozmową z teściową- podzięowałam za rady,ale powiedziałam,że sami chcemy się siebie uczyć, popełniać nasze błędy,a jak utkniemy w poszukiwaniu ich rozwiązania to poprosimy o rade. I tak jest, Mamy nas kochają ale zdrową miłością.Życze wszystkim takiej miłości
A jak sobie tam radzicie w wielkim swiecie? Co robicie i czy planujecie tam zostac? Jest tam, z tego co kojarze jestescie w Anglii, mnostwo Polakow, jak sie tam czujecie?
jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie...
Awatar użytkownika
maja
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 128
Rejestracja: Sob Maj 06, 2006 12:22 pm
Miejscowość: Ww

witam

Postprzez cfcgirl » Sob Paź 07, 2006 4:21 pm

Hej Maju
Nie planuejmy na razie powrotu do Polski, bo nie ma po co . Nie zarzekamy sie jednak,że nie wrócimy nigdy bo nei wiemy co będzie za lat kilkanaście. Na razie oboje pracujemy, rozwijamy się i spełniamy swoje marzenia(zapłacenie za własny ślub, był jednym z nich)  Mamy szanse na kupienie domu w przyszłości. Jakoś sie pomału rozwijamy i dajemy rade. Zobaczymy jak będzie w przyszłości ale teraźniejszość jest bardzo spokojna. Nie martwimy sie o kasę o to czy nam starczy itd. Oczywiście nie ma nic za darmo, pracujemy czasami ciężko,ale wiemy za co.
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
cfcgirl
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 141
Rejestracja: Sob Wrz 16, 2006 11:48 am
Miejscowość: Shipley,Anglia

Postprzez marsio18 » Wto Paź 17, 2006 12:37 pm

Ja jestem po ślubie cywilnym 4 miesiące a kościelny w przyszłym roku w sieprniu. Też mieszkamy za granicą, tyle, że bliżej w Niemczech.
Ja niestety nie mam pracy chociaż intensywnie szukam. Na szczęście Mężulek pracuje na stałe.

Trochę się bałam tego ślubu i zmieny w zyciu, zwłaszcza, że czasami nie było między nami za rózowo. Ale wiecie co?
Ja myślę, że małżeństwo to przede wszystkim sztuka kompromisów i czasami powiedzenia sobie w duchu: "Daję spokój i niech dzisiaj on ma swój dzień".

Zdarzaja się kłótnie ale... w końcu nie jesteśmy aniołami  aniołek
Awatar użytkownika
marsio18
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 192
Rejestracja: Czw Sie 31, 2006 8:58 am
Miejscowość: Siegen, DE


Wróć do Mąż i żona



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Przejdź do portalu >>

cron