ile kaski?

listy prezentowe, formalności poślubne, wyjazdy i podróże poślubne, prezenty tradycyjne i nowoczesne, a może ekstrawaganckie

 

Re: ile kaski?

Postprzez karolinka » Pią Kwi 22, 2011 3:18 pm

Dokładnie 200 pln od osoby to takie minimu, pamiętajcie ze koszty samego jedzenia dla jednej osoby to około 200 pln, a gdzie transport, orkiestra, fotograf, torty, itd ?

Słyszałem o tym ze wiele ludzi daje puste koperty, no wiecie co to juz jest kompletny brak szacunku dla drugiej osoby i samego siebie, jak tak można robić ? Tacy ludzie nie zasługuja na to żeby iść na wesele. Jeszcze gorsze jest daweanie pustej koperty z podpisem innej osoby, jezeli jest opcja dawania niepodpisanych kopert. Wówczas młoda para mysli ze dana ciocia dała pusta koperte, bo skoro sie na niej znalazło nazwisko napisane przez kogos innego a ktos kto faktycznie dał pusta koperte jest brany pod uwage jako ten który dał ją pełną.
karolinka
świeżutko na forum
świeżutko na forum
 
Posty: 11
Rejestracja: Pią Kwi 22, 2011 3:00 pm

Re: ile kaski?

Postprzez Thames » Pią Maj 27, 2011 6:43 pm

Ja w ogole nie rozumiem myslenia, zeby sie mlodym zwrocilo... To nie bal sylwestrowy, gdzie kazdy placi za siebie. Sama mam wesele za rok i jakos nie patrze czy mi goscie wloza do koperty tyle zeby mi za talerzyk zwrocilo. Malo tego - polowa moich gosci bedzie zza granicy gdzie nie ma takich dzikich zwyczajow dawania tysiecy w kopertach - obled. Butelka szampana i kartka okolicznosciowa lub jakis wazon to jest standard a nie powypychane koperty.

Sami z T. Jedziemy na slub kuzynki do PL i zamierzamy dac 500zl. Damy tylko tyle (albo az tyle) bo musimy kupic bilety, dostac sie na lotnisko, wynajac dach nad glowa na czas pomidzy lotem powrotnym, pozatym sami zbieramy na wlasne wesele.

Gdzies czytalam tu na forum, ze ktos polecal zadzwonic do sali weselenej i spytac sie ile za talerzyk i wtedy ustalic kwote koperty... No malo co mnie nie zamurowalo. Po pierwsze zazwyczaj sale maja kilka opcji cenowych w ofercie - nie mamy pewnosci ktora wybrali Panstwo Mlodzi. Po drugie dopytywanie takich szczegolow uwazam za niesmaczne - to tak jakby dostac prezent i leciec do sklepu i sprawdzac za ile jest kupiony. Wedlug mnie zaproszenie na wesele jest prezentem ode mnie za uczestnictwo w slubie - nie chcialabym, zeby ludzie mi sprawdzali ile na to wydaje. Po trzecie jesli sala powie delikwentom ile dokladnie bedzie kosztowal talerzyk danego dnia, to ja bym zerwala umowe z sala za niekompetencje i brak dotrzymania poufnosci umow z klientem.

Jak juz wspominalam sama robie wesele i mam gleboko w powazaniu ile mi kto wlozy do kopery. Robie wesele takie, na jakie mnie stac i zeby nie wymagac od gosci minimalnej kwoty, zeby sie zwrocilo na kredyt. Takim praktykom mowie stanowcze nie (kredytom na takie cele tez mowie nie).




Awatar użytkownika
Thames
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 545
Rejestracja: Sob Lip 24, 2010 10:02 am
Miejscowość: Wroclaw / Oxford

Re: ile kaski?

Postprzez Mikula » Pią Maj 27, 2011 9:09 pm

Thames napisał(a):To nie bal sylwestrowy, gdzie kazdy placi za siebie.


Jestem tego samego zdania. Przecież to my ZAPRASZAMY gości-są dla nas ważni, chcemy żeby z nami byli w tym dniu, więc nie na miejscu jest oczekiwanie że sami sobie zapłacą za jedzenie, nam za fotografa, wynajem samochodu, suknię...Jeśli dają nam pieniądze to bardzo miłe z ich strony, ale nie można tego oczekiwać, a napewno nie kalkulować ile będzie w kopercie.
Mikula
rozkręcam się
rozkręcam się
 
Posty: 62
Rejestracja: Czw Lut 10, 2011 9:28 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: ile kaski?

Postprzez ewelinka89 » Sob Maj 28, 2011 12:51 pm

Mikula napisał(a):
Thames napisał(a):To nie bal sylwestrowy, gdzie kazdy placi za siebie.


Jestem tego samego zdania. Przecież to my ZAPRASZAMY gości-są dla nas ważni, chcemy żeby z nami byli w tym dniu, więc nie na miejscu jest oczekiwanie że sami sobie zapłacą za jedzenie, nam za fotografa, wynajem samochodu, suknię...Jeśli dają nam pieniądze to bardzo miłe z ich strony, ale nie można tego oczekiwać, a napewno nie kalkulować ile będzie w kopercie.




Po części się zgodzę, ale też patrzę na to z drugiej strony - jako osoba zapraszana na wesela. Wesele to wydatek, więc czułabym się niezręcznie idąc z prezentem za 50 zł. Raz, że młodzi jednak sporo przygotowują, dwa - symboliczne prezenty kupuje się na urodziny etc. Na tak ważne okazje utarły się jednak znaczniejsze, dlatego też czuję się w jakiś sposób zobowiązana. Nie mówię o nie wiadomo jakich sumach, ale idąc do znajomych 300 zł, czy do rodziny 500 zł - bez względu, czy urządzą wystawne wesele, czy skromne przyjęcie staramy się dać. Co do dawania pieniędzy - jak dla mnie to najlepsza forma prezentów więc mówiąc 'zwrócenie się wesela' raczej każdy raczej ma na myśli, żeby po prostu coś z tego mieć (choćby na podróż poślubną). My np. mamy urządzone mieszkanie, wszystkie niezbędne sprzęty posiadamy, dekoracje/umeblowanie także. Kupujemy teraz mieszkanie i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie dostania jakiś żelazek, mikrofalówek, czy tosterów bo po prostu to mamy. Gorzej, jak ktoś bierze kredyt, albo umawia się, że zapłaci za salę po uroczystości, z kopert - wtedy jest presja, żeby te pieniądze dostać i szczerze dziwię się takim praktykom. Pamiętajmy, że wesele to spory wydatek, a niestety Polacy mają taką mentalność - dać jak najmniej (już o pustych kopertach nie wspomnę) i iść najeść się na przyszły tydzień, bo to wesele więc się należy..


Co do formy dawania - ja zawsze byłam przeciwniczką wręczenia młodym kwiatów.. Po co im 50 bukietów? Dlatego kupowaliśmy wino i wręczając stwierdziłam, że dużo ładniej to wygląda - Ci, którzy przynieśli kwiaty dawali kwiaty i kopertę do ręki. Strasznie dziwnie.. My wrzuciliśmy pieniążki do torebki z winem, w kopercie również podpisana kartka i jakoś to ładniej wyglądało, niż podawać kopertę bezpośrednio.
ewelinka89
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 453
Rejestracja: Pon Mar 14, 2011 9:54 pm

Re: ile kaski?

Postprzez Thames » Sob Maj 28, 2011 1:25 pm

Ja dalej bede obstawac przy swoim, ze lepiej nich mi ktos przyniesie plyte CD jakiegos zepolu, albo nawet ksiazke ale niech bedzie na moim weselu a nie boi sie przyjsc lub sie glupio czuje, bo nie ma za co prezentu kupic. Zwykle kwiaty i bombonierka  w moim przypadku tez bedzie OK. Mentalnosc Polakow jest raczej nie tyle co "najtanszym kosztem" ale "zastaw sie a postaw sie". Ludzie czesto daja puste koperty bo na prawde nie maja - splacaja jakis tam prowidentow bzdurnych albo sa przed zniwami i ledwo przeda. Jakby nie przyszli to by ich cala rodzina obgadala, jakby dali to by z glody zdechli. No to robia tak zeby i wilk byl syty i owca cala. Uwazam to za dwulicowe, ale to wynika po czesci z "oczekiwan" w kontekscie prezentow ze stony otoczenia. Ja od rezu mowie przychodzi, bawcie sie jedzcie, wesele nie bedzie moze jakies wystawne, ale dla wszytkich wystarczy.

Jakby ludzie robili wesela na miare swoich mozliwosc a nie zeby sie postawic to by takiej presji nie bylo. Ja osobiscie bym sie czula glupio idac przed oltaz a w kosciele 20 osob (gdy moja rodzina na prawde jest spora juz o samych przyjaciolach i znajomych nie wspominajac). Czulabym sie ze mnie wszyscy maja w 4 literach w tak waznym dla mnie dniu. Wole, zeby przyszli, dali mi symboliczna kartke okolicznosciowa, ktora bedzie piekna pamiatka a przy okazji miala wspaniale wspomnienia z wesela. Ja nawet rozumiem, ze niektorym glupio jest isc na wesele, bo wstyd im dawac mniej niz kwota X, bo jak ludzie pozniej obgaduja ze np. Panstwo Y to jakies biedaki bo dali tylko wino (paranoja). Dla mnie to tak jak z komunia - nie liczy sie uroczystosc tylko prezenty. Kazdy kazdemu patrzy na rece. Przyjdz z niczym a badz, wspomnienia uczestnictwa to najwspanialszy dla mnie prezent juz nie mowic o spokojnej glowie, ze ludzi nie beda mi odmawiac przybycia bo nie chca byc zaszufladkowani jako biedni. Ja tam nigdy nie komentuje ile wart byl prezent od danej osoby. Zawsze dziekuje za to co dostane, a przeciez wiadomo, ze na weselu gdzie jest ponad 50 osob nie bedziesz kazdego prezentu rozpakowywac i komentowac przy ludziach. Zabiore wszytkie gdzies do jakiegos pokoju a pozniej rozesle podziekowania z okolicznosciowym zdjeciem. I nikt nikogo nie bedzie obgadywal co kto dal i za ile. Moje wesele i wara od moich prezentow, goscie maja czuc sie komfortowo, a nie jak kroliki na polowaniu.




Awatar użytkownika
Thames
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 545
Rejestracja: Sob Lip 24, 2010 10:02 am
Miejscowość: Wroclaw / Oxford

Re: ile kaski?

Postprzez Phatka » Sob Maj 28, 2011 1:31 pm

Thames- wczoraj prowadziliśmy długą dyskusję z moim M. właśnie na ten temat, zaraz w sumie po przeczytaniu Twojego posta. Generalnie ja osobiście mam dokładnie taki sam stosunek do sprawy jak Ty. W końcu zapraszamy kogoś po to, by towarzyszył nam w tym dniu i wspólnie z nami przeżywał radość tego wydarzenia. Jeżeli traktujemy wesele jako okazję do tego by "zarobić" to jest jakieś jedno wielkie nieporozumienie :/

Ogólnie... jeśli kogoś nie stać na prezent- niech go nie daje! Wystarcza kwiaty i zyczenia.


  
Awatar użytkownika
Phatka
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 3400
Rejestracja: Pon Lut 07, 2011 11:55 am

Re: ile kaski?

Postprzez Thames » Sob Maj 28, 2011 1:45 pm

A skad wiemy o pustych kopertach? To jest cala machina. Najpierw juz dawno temu byly slowa - "nic nie dali tylko kartke okolicznosciowa", no to ludzie zaczeli dawac koperty z kartka bez podpisu jako pusta, zeby ich ludzie poniej nie obgadywali. Panstwo mlodzi powinni byc wdzieczni, ze w ogole ktos przyszeld i dal kartke okolicznosciowa na pamiatke a nie obgadac, ze kartka to za malo. Po czesci Panstwo Mlodzi (byli) sa winni temu ze teraz Panstwo Mlodzi (obecni) dostaja puste koperty. jakby nie obgadywali i roznosili pierdol po ludziach ze Panstwo Y to biedaki to by nie bylo takiego precederu. Juz nie mowiac nastepny fenomen typu - a ta sukienka jakas skromna, musiala byc tania, o i kamerzysty nie mieli biedaki. I ludzie biora kredyty i napedzaja machine oczekiwan. Ja tam robie wesele na jakie mnie stac, zapraszam ludzi na ktorych mi zalezy i nie oczekuja prezentow i przynajmniej nie ma fermentu w powietrzu. A slub, wesele, podroz poslubna trzeba rozplanowywac z pieniedzy ktore sie juz ma na ten cel, a nie liczyc na skladke gawiedzi. Jak juz wspominalam to nie bal sylwestrowy gdzie kazdy placi za siebie.




Awatar użytkownika
Thames
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 545
Rejestracja: Sob Lip 24, 2010 10:02 am
Miejscowość: Wroclaw / Oxford

Re: ile kaski?

Postprzez ewelinka89 » Sob Maj 28, 2011 2:02 pm

Po części się z tobą zgadzam, bo często zachowanie młodych przekracza zdrowe podejście, ale jednak nie do końca. Każdy zaprasza swoich bliskich i wie, jak ich sytuacja wygląda. Nie wyobrażam sobie oczekiwać od kogoś, kto ledwo wiąże koniec z końcem wielkiego prezentu - ważna jest obecność. Ale są często sytuacje, że ktoś sobie dobrze radzi, ale kombinuje jak dać najmniej, bo po co wydawać pieniądze. Tego nie rozumiem. Do kogoś bliskiego poszłabym z drobnym prezentem, gdyby zmusiła mnie do tego sytuacja. Ale w przypadku wesel na 150 - 200 osób, kiedy jest się ciotką kuzynki czy kim tam, to przyznam, że wolałabym nie pójść, niż dać toster i napędzać młodym wydatków.

My robimy małe przyjęcie, zapraszamy tylko bliską rodzinę, z którą utrzymujemy kontakt i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z powodu braku pieniędzy zrezygnował z przyjęcia. Ale to bliscy i istotna jest dla nas ich obecność. Jak ktoś robi wesele na 200 osób, to raczej nie ma radości z tego, że osoba którą widział na swoich chrzcinach przybyła. A z drugiej strony masz rację, dla mnie bez sensu robić takie wesele na pokaz licząc na zwrot kosztów. Choć nie chce mi się wierzyć w taką bezinteresowność zapraszając prawie obcych ludzi.

A swoją drogą - nie znam młodych którym wesele zwróciłoby się, nawet jeśli prosili o pieniądze. Więc nastawiając się, że wesele się zwróci można się gorzko rozczarować.
ewelinka89
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 453
Rejestracja: Pon Mar 14, 2011 9:54 pm

Re: ile kaski?

Postprzez Thames » Sob Maj 28, 2011 2:13 pm

Ewelinka89 - widzisz, ludzi ktorym sie dobrze wiedzie i maja ludzi w powazaniu to raczej wszyscy wiedza kim oni sa i raczej od wczoraj tak sie nie zachowuja. Ja po prostu takich ludzi nie zapraszam na wesele (na slub do kosciola moze przyjsc kazdy). Nie zapraszam ludzi bo wypada, jak ktos jest wredy i nie cieszy sie moja sympatia to w jaka cholere mam z nim spedzac tak wazny dzien? Ja na urodziny takich osob nie zapraszam, bo nie lubie sie meczyc, a co dopiero na wesele? Wesela powyzej 150 osob uwazam za nieporozumienie - naprawde Mlodzi spedza z kazdym gosciem chociby 5 min i pogadaja od serca? Czy na pewno beda wspominac WSZYTKICH jak sie bawili na parkiecie i kto jakie zyczenia im skladal pod kosciolem? Nie. Takie spedy to anonimowe juwenalia a nie impreza rodzinna...


A propos zwrotow kosztow wesela - nie zanm ani jedengo przypadku, gdzie tak by sie stalo, no chyba ze ktos dostal kupon totolotka i wygral odpowiednio, ale jeszcze o takim przypadku nie slyszalam. Malo tego znam czlowieka, ktory wyprawil wesle jednej corce a drugiej juz nie, argumentujac (za przeproszeniem), ze on pierdo*** takie imprezy bo sie nawet nie zwrocilo, i ze jak mlodsza chce miec wesele to niech na wlasny rachunek robi bo on sponsor nie jest (tego Pana nie zapraszam, to ten slynny od "patologii", jesli ktos mial okazjie czytac moje wczesniejsze posty).




Awatar użytkownika
Thames
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 545
Rejestracja: Sob Lip 24, 2010 10:02 am
Miejscowość: Wroclaw / Oxford

Re: ile kaski?

Postprzez valhalla » Sob Maj 28, 2011 8:00 pm

Thames- to extra się musiała czuć ta jego druga córka ;) pierwsza miała wesele, a druga musi się obejść smakiem, bo tatuś nie zarobił. Żenujące ;]
Ja osobiście znam jeden przypadek, gdzie się wesele zwróciło, ale tam większość rodziny naszego kumpla dysponuje dużą kasą, więc to w sumie zrozumiałe.
Wiadomo, że to nie o forsę chodzi, ale np. jak moja jedna znajoma robiła większe przyjęcie dla rodziny z okazji ślubu, które również nie kosztowało mało, to podostawała prezenty typu pościel z wyprzedaży za 30zł, takie same ręczniki itp, co było dla niej o tyle uwłaczające, że jak kuzynki wychodziły za mąż, to podostawały od ciotki po 1000zł w kopercie. A argument ciotki był taki (oczywiście dowiedziała się od osób trzecich), że to przecież nie było "prawdziwe" wesele. Już co by nie kupiła i nie dała, ale takie komentarze mogła zachować dla siebie.
My też nie patrzymy na kasę, co uda nam się uzbierać to pójdzie na meble i tyle ;) ale jedni ze znajomych, których zapraszamy wiemy, że mają fatalną sytuację finansową (śmiertelnie chora mama, kredyty itd), więc od nich absolutnie nie wymagam i nawet nie oczekuję żadnego prezentu, ważne, że z nami będą :)


Dziękujemy i polecamy: Karczma u Michelle, Dj- Łukasz Basta, barman- Marcin Szuścik, fotograf- Łukasz Sulka, dekoracje kwiatowe- p. Viola, makijaż- Barbara Romer, fryzjer-Sylwia Larisz, salon sukien ślubnych Clarissa, cukiernia Godek, transport- Idenbus.
Awatar użytkownika
valhalla
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 2070
Rejestracja: Pon Cze 14, 2010 7:52 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: ile kaski?

Postprzez ewelinka89 » Sob Maj 28, 2011 8:09 pm

Zapraszam bliskich i mam nadzieję, że nie przeżyję czegoś takiego ale przyznam, że wcześniej byłam pewna, że puste koperty to domena wielkich wesel, anonimowości etc. a jednak przeglądając fora ślubne natrafiłam na wątki, które mnie przeraziły... Nawet na małych uroczystościach typu ślub cywilny + sam obiad zdarzały się puste koperty.. Kurcze, w takiej sytuacji tym bardziej wypada dać skromny prezent, więc to naprawdę bezczelność.

Nie mówiąc o pytaniach w stylu 'idziemy na ślub cywilny, a potem jest obiad za który młodzi płacą 30 zł ile dać do koperty?'. Nie chciałabym, żeby ktoś z takim nastawieniem szedł na mój ślub. Nawet jeśli zdaje sobie sprawę, że to niewielki koszt to jednak prezent jakiś się daje - każdy zna swoje możliwości i wie, że stać go na 30 zł czy na 100 zł. Nie trzeba podkreślać, że obiad tylko za tyle, a tym bardziej liczyć na odpowiedzi żeby dać jak najmniej, bo za co?Ale niestety, większość dalej żyje w przekonaniu, że nie może dać więcej niż przeje i przepije, bo na tym straci. Kurcze, co jak  taka osoba idzie na urodziny do pubu, gdzie solenizant postawi jedną kolejkę? Kupuje się prezent za 8 zł? :D
ewelinka89
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 453
Rejestracja: Pon Mar 14, 2011 9:54 pm

Re: ile kaski?

Postprzez Rudzia » Sob Maj 28, 2011 8:15 pm

ja uwazam ze troche za bardzo wyostarzacie temat zupenie nie potrzebnie. jak mozna przeczytac wate zostal utworzony przez gosci, czyli osoby wybierajace sie na wesele, a nie pary mlode. zawsze warto miec aktulane info i jak uwazam ze to bardzo uczciwe wlozyc do koperty tyle zeby sie mlodym zwrocilo za talerzyk, jestem tego zwolenniczka i jako gosc trzymam sie tej zasady i pod nie sie podpisuje.

Chcialam zauwazyc ze co kraj to tradycja, u nas zwyczajem jest wkladanie do koperty, gdzie indziej nie, ale tradycje trzeba sznowac, tym batdziej jesli jest zyczeniem pary mlodej. U nas wlada sie do koperty, bo wiekszosc wesel finansowane jest przez mloda pare. W innych krajach tradyzja jest ze za wszytsko placa rodzice wiec faktycznie koperty sa niepotrzebne.

Nie ma co sie tak nakrecac...jak mowie watek mial sluzyc gosciom weselnym.
Serdecznie DZIĘKUJEMY I POLECAMY: Salon Sukni Ślubnych "Anna Lisa" , Kwiaciarnia Glorioza; Cukiernia Spychała; p. Basia Romer - makijaż, Hotel Radisson; DJ Kamel:)

Rudzia
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1319
Rejestracja: Pią Lip 09, 2010 5:06 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: ile kaski?

Postprzez ewelinka89 » Sob Maj 28, 2011 8:22 pm

Rudzia napisał(a):ja uwazam ze troche za bardzo wyostarzacie temat zupenie nie potrzebnie. jak mozna przeczytac wate zostal utworzony przez gosci, czyli osoby wybierajace sie na wesele, a nie pary mlode. zawsze warto miec aktulane info i jak uwazam ze to bardzo uczciwe wlozyc do koperty tyle zeby sie mlodym zwrocilo za talerzyk, jestem tego zwolenniczka i jako gosc trzymam sie tej zasady i pod nie sie podpisuje.

Chcialam zauwazyc ze co kraj to tradycja, u nas zwyczajem jest wkladanie do koperty, gdzie indziej nie, ale tradycje trzeba sznowac, tym batdziej jesli jest zyczeniem pary mlodej. U nas wlada sie do koperty, bo wiekszosc wesel finansowane jest przez mloda pare. W innych krajach tradyzja jest ze za wszytsko placa rodzice wiec faktycznie koperty sa niepotrzebne.

Nie ma co sie tak nakrecac...jak mowie watek mial sluzyc gosciom weselnym.


Oczywiście, masz rację. Zresztą sami prosiliśmy w zaproszeniach o pieniądze (a osobom, o których wiemy, że mają gorszą sytuację po prostu nie włożyliśmy bileciku, żeby nie czuły się niezręcznie). I też uważam, że 'za talerzyk' wypada dać. Ale czasem młodzi przesadzają - liczyć, że dostanie się pieniądze można, bo to najwygodniejszy prezent. Ale działać pod presją, że kredyt do spłacenia, że salę trzeba dzień po weselu z tych pieniędzy opłacić troszkę przesadne jest. No i troszkę też zeszłyśmy na 'złych gości';p
ewelinka89
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 453
Rejestracja: Pon Mar 14, 2011 9:54 pm

Re: ile kaski?

Postprzez Thames » Sob Maj 28, 2011 8:49 pm

Rudzia, tradycja tradycja, a zdrowy rozsadek to zdrowy rozsadek. Ja po prostu nie rozumiem pytan typu ile dac na wesele - daj tyle, ile uwazasz, a nie dawaj TYLE, zeby pozniej ludzie Cie obgadali zes sknera, albo ze musisz byc wielce bogaty bo dales kilka tysiecy - paranoja. Ja nie patrze czy mi ludzie dadza za talerzyk i tym bardziej jak do kogos ide to nie patrze czy mu sie za talerzyk zwroci. Przepraszam, ale czy jak idziecie do kogos na urodziny to go pytacie ile tort i szynka go kosztowaly i dajecie rownowartosc w prezencie? Jakas paranoja. Ja nie mowie, ze dawanie pieniedzy jest zle, ale juz dawanie na okrzyk zastaw sie a postaw sie albo daj ostatni grosz to tez nieporozumienie. Jak mowilam Ja daje 500zl, pewnie i tak mnie obgadaja ze tylko tyle bo za granica mieszkam i mam wieksze dochody, ale juz o innych kosztach typu nocleg, transport itp to juz nie mysla... ehhh. Nie chodzi o to, zeby kogos zganic. Jak nie masz i chcesz dac 30zl w kopercie to daj a nie nie przychodz w ogole bo Ci pozniej Panstwo Mlodzi zrobia "reklame" wsrod rodziny. Oczekiwania typu "zwroc za talerzy" wciaz uwazam za absurdalne. Jesli kogos stac zeby dac 5000zl to niech daje ale w ogole uwazam za absurdalne, zeby pozniej goscia co mial tylko 30zl traktowac jako intruza...


Juz dla porownania. Moje prezenty weselne to: jak juz w ogole mnie przycisnelo to poprosilam znajomego zeby zrobil sesje fotoraficzna Panstwu Mlodym - koszt: flaszka dla fotografa (szlam w parze). Jak bylam na studiach komplet zastawy stolowej, maly na 4 osoby - koszt 300zl (szlam w parze), 200zl w kopercie jak dopiero co skonczylam studia i szukalam pracy (szlam w parze), 800zl jak wyjechalam juz do UK (szlam sama), 400zl jak musialam na weslee jechac z wyprzedzeniem na miesiac przed bo sie mlodym spieszylo (szlam w parze), teraz dam 500zl bo tyle mam i tyle i ide z narzeczonym. O prezentach w UK nie wspominam bo to inne standardy, ale jak mowie jak mamy to dojamy i szczerze mowiac przyjemniej sie daje jak sie nie czuje czlowiek pod presja. Pamietam jak jeszcze mieszkalam z rodzicami i ojciec porzadnie zachorowal i zesmy nie mieli co do garnka wlozyc. Rodzina kazalam nam przyjsc i dac kartke okolicznosciowa i nikt nam pozniej nie wypominal po ludziach ze od nas nikt nic nie dal a przyszlo 4 osoby. Rada ode mnie taka - daj na ile Cie stac i ile uwazasz za sluszne, a nie pod kontem czy wypada dac X czy nie i czy mnie pozniej ludzie obgadaja. Ciezko komukolwiek doradzac ile ma dac jak sie nie zna jego sytucaji finasowej. A wymagania typu w roku 2015 daje sie 1000zl (abstrakcyjny przyklad) to absurd bo ludzie albo czuja sie speszeni i nie przychodza w cale, albo oddaje ostatni grosz. Prezenty pieniezne to nie tredy modowe, tylko zasobnosc naszego portfela, a gazdy nawet grosik powinien cieszyc ofiarowanego tak jakby dostal miliony.




Awatar użytkownika
Thames
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 545
Rejestracja: Sob Lip 24, 2010 10:02 am
Miejscowość: Wroclaw / Oxford

Re: ile kaski?

Postprzez Rudzia » Nie Maj 29, 2011 10:11 pm

ok to twoje zdanie, do niego nic nie mam. Uwazam tylko ze sposob jego wypowaidania jest troche zbyt stanowczy i generalizujacy.
Nie oceniaj innych, tobie sie to nie podoba i ok. ja uwazam ze dawanie jak ty to nazywasz " na talerzyk" jest ok. A wdalam sie w ta dyskusje tylko dlatego ze zbyt stanowczo narzucilas ton otatnim postom......szanuj to ze inni nie uwazaja tego za glupote. Jak wspomnialas kazdy daje tyle ile uwaza za sluszne, a to ze pyta innych o zdanie jest jak najbardziej zrozumiale. Ty pytasz o zdanie w wyobrze sukni, a inni ile kasy wlozyc do koperty.....
Serdecznie DZIĘKUJEMY I POLECAMY: Salon Sukni Ślubnych "Anna Lisa" , Kwiaciarnia Glorioza; Cukiernia Spychała; p. Basia Romer - makijaż, Hotel Radisson; DJ Kamel:)

Rudzia
kocham to forum? :)
kocham to forum? :)
 
Posty: 1319
Rejestracja: Pią Lip 09, 2010 5:06 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: ile kaski?

Postprzez Kajkolcia » Pon Sie 15, 2011 7:14 pm

Z tego co tak czytałam w tych postach to każda z was ma różne zdania i odmienne :) My nie patrzymy na to ile kto nam da w kopercie, tylko chcemy żeby każdy dobrze się bawił i był zadowolony.
Awatar użytkownika
Kajkolcia
super gaduła
super gaduła
 
Posty: 207
Rejestracja: Wto Sie 09, 2011 12:11 pm
Miejscowość: Wrocław

Re: ile kaski?

Postprzez weselicho » Pon Paź 03, 2011 10:30 pm

Thames napisał(a):Ja w ogole nie rozumiem myslenia, zeby sie mlodym zwrocilo... To nie bal sylwestrowy, gdzie kazdy placi za siebie. Sama mam wesele za rok i jakos nie patrze czy mi goscie wloza do koperty tyle zeby mi za talerzyk zwrocilo.

Sami z T. Jedziemy na slub kuzynki do PL i zamierzamy dac 500zl. Damy tylko tyle (albo az tyle) bo musimy kupic bilety, dostac sie na lotnisko, wynajac dach nad glowa na czas pomidzy lotem powrotnym, pozatym sami zbieramy na wlasne wesele.

Gdzies czytalam tu na forum, ze ktos polecal zadzwonic do sali weselenej i spytac sie ile za talerzyk i wtedy ustalic kwote koperty... No malo co mnie nie zamurowalo. Po pierwsze zazwyczaj sale maja kilka opcji cenowych w ofercie - nie mamy pewnosci ktora wybrali Panstwo Mlodzi.

Jak juz wspominalam sama robie wesele i mam gleboko w powazaniu ile mi kto wlozy do kopery. Robie wesele takie, na jakie mnie stac i zeby nie wymagac od gosci minimalnej kwoty, zeby sie zwrocilo na kredyt. Takim praktykom mowie stanowcze nie (kredytom na takie cele tez mowie nie).


thames :) jesteś boska!!! święta prawda :)

Ja daję 300 zł razem z narzeczoną a 200 zł jak przy okazji uczę tańca. Mój brat jednak upiera się, że trzeba dać tyle, żeby się zwrociło ale uważam, że każdy ma dużo wydatków ogólnie na życie i te 300 zł to jest może i minimum


srednio 300 zł x 50 par = 15 tys złotych to kupa kasy na wycieczkę :) ktoś da 700 zł ktoś da 100 zł eh... jak kto woli!
Z chęcią przygotowałbym kolejne wesele... oczywiście z tą samą żoną :)
Awatar użytkownika
weselicho
często tu wpadam
często tu wpadam
 
Posty: 85
Rejestracja: Czw Paź 07, 2010 10:45 am

Re: ile kaski?

Postprzez Thames » Wto Paź 04, 2011 7:39 pm

Ja po prostu nie rozumiem stwierdzenia "jak nie masz na talerzyk to nie przychodz"... Mnie by bylo smutno jakby ktos nie przyszedl, a  byl zaproszony bo wykombinowal ze mi sie jego obecnosc nie zwroci. Jesli kogos zapraszam, to chce zeby sie ze mna bawil a nie oczekuje zeby mi zaplacil za siebie. Oweszem Mlode Pary sa na starcie i im ciezko ale czy to MUSI byc wesele na 200 osob i sukienka z najnowszej kolekcji?

Moja mama na przyklad raz nie byla zaproszona i jak wyszlo w praniu bo nie zarabiala w danym momencie i by nie miala za duzo do koperty, gdzie moja mama byla chrzestna (...), za to zaproszono mnie z os. towarzyszaca (gdzie w ogole nie znam osoby bo to nie rodzina, a mama byla chrzestna bo byla dobra sasiadka/przyjaciolka mamy Panny Mlodej).

I nie chgodzi o to, zeby dawac jak najmniej bo sknera, albo zeby pokazac Mlodym na starcie jak zycie od tylka strony wyglada (jak mam to daje ile wlezie), tylko czasami ludzie nie maja pieniedzy, a teraz 500zl dla wielu ludzi to kupa kasy... A juz na wsiach w szczegolnosci. Znam ludzi co jak pooplacaja rachunki to im zostaje 200zl na caly miesiac. Dobrze ze na wsi maja jeszcze ogrodek to jakos przezyja. To znaczy co - jak biedni to maja sie wylaczyc z zycia towarzyskiego i dziadowac w samotnosci, biedni nie maja praw?




Awatar użytkownika
Thames
prawie tu mieszkam:)
prawie tu mieszkam:)
 
Posty: 545
Rejestracja: Sob Lip 24, 2010 10:02 am
Miejscowość: Wroclaw / Oxford

Poprzednia

Wróć do Prezenty i podróż poślubna



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości

Przejdź do portalu >>